Wielkie emocje i spora niespodzianka. W najciekawszym środowym spotkaniu piłkarskiej Ligi Mistrzów FC Barcelona przegrała z FC Liverpool 1:2. Niestety, tradycyjnie już w bramce angielskiej drużyny nie oglądaliśmy Jerzego Dudka.
Barcelona broniła tytułu zdobytego rok temu. W 1/8 finału grała z Liverpoolem, zwycięzcą Champions League sprzed dwóch lat. Przed dzisiejszym meczem Hiszpanie byli
faworytem do awansu. Jednak po ostatnim gwizdku sędziego role się odwróciły. Liverpool po zwycięstwie 2:1 jest przed rewanżem w dużo lepszej sytuacji od rywali. Zwłaszcza że drugi mecz
rozegra na własnym stadionie.
Dziś pierwsi do ataku ruszyli goście. Już na samym początku w świetnej sytuacji znalazł się obrońca Liverpoolu, John Arne Riise. Jednak Norweg przestrzelił. Potem wszystko wróciło do normy. Inicjatywę przejęli gospodarze. Piłkarze Barcelony osiągnęli zdecydowaną przewagę i w 14. minucie objęli prowadzenie. Po pięknej akcji na listę strzelców wpisał się Deco. Portugalczyk z siedmiu metrów głową posłał piłkę do bramki rywali.
Po zdobyciu gola ataki Katalończyków nie słabły. Chwilę później mogło być już 2:0, ale uderzenie Ronaldinho było minimalnie niecelne. Napór gospodarzy nie słabł, jednak kolejne gole nie padały. Piłkarzom Barcelony brakowało skuteczności. To się zemściło. W 43. minucie wyrównał Craig Bellamy. Walijczyk zdobył bramkę po fatalnym błędzie bramkarza przeciwników, który praktycznie sam wrzucił sobie piłkę do siatki i było 1:1. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
W drugiej części meczu tempo meczu spadło. Barcelona atakowała, ale jej akcje były chaotyczne. Większość z nich kończyła się niecelnym podaniem. Natomiast Liverpool czekał na błąd gospodarzy. I wreszcie doczekał się. Tym razem nie popisał się obrońca Katalończyków Rafael Marquez. Meksykanin wybił piłkę wprost pod nogi Bellamy'ego. Ten odegrał do niekrytego Riise, który atomowym uderzeniem pokonał Victora Valdesa i zapewnił zwycięstwo swojej drużynie.
O jednego gola więcej niż w Barcelonie zobaczyli kibice w Mediolanie. Miejscowy Inter zremisował z Valencią 2:2. Hiszpanie gola na wagę remisu zdobyli cztery minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego.
Natomiast w Rzymie fani nie doczekali się bramek. Piłkarze Romy i Olympique Lyon nie ryzykowali. Obie drużyny bardziej skupiły się na obronie własnej bramki niż atakowaniu rywali. Mecz był nudny i dość brutalny. Zwłaszcza gospodarze nie przebierali w środkach, powstrzymując graczy z Valencii. W efekcie sędzia ukarał ich aż ośmioma żółtymi kartkami.
Remisem zakończyło się również spotkanie FC Porto z Chelsea Londyn. Bramki padły już na samym początku meczu. Najpierw w 12. minucie gola dla Portugalczyków zdobył Raul Meireles. Chwilę później wyrównał Andrij Szewczenko.
Rewanże za dwa tygodnie.
Środowe mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów:
FC Porto - Chelsea Londyn 1:1 (1:1)
Bramki: Meireles 12 - Szewczenko 16
AS Roma - Olympique Lyon 0:0
FC Barcelona - FC Liverpool 1:2 (1:1)
Bramka: Deco 14 - Bellamy 43, Riise 74
Inter Mediolan - Valencia CF 2:2 (1:0)
Bramka: Cambiasso 29, Maicon 76 - Villa 64, Silva 86
Dziś pierwsi do ataku ruszyli goście. Już na samym początku w świetnej sytuacji znalazł się obrońca Liverpoolu, John Arne Riise. Jednak Norweg przestrzelił. Potem wszystko wróciło do normy. Inicjatywę przejęli gospodarze. Piłkarze Barcelony osiągnęli zdecydowaną przewagę i w 14. minucie objęli prowadzenie. Po pięknej akcji na listę strzelców wpisał się Deco. Portugalczyk z siedmiu metrów głową posłał piłkę do bramki rywali.
Po zdobyciu gola ataki Katalończyków nie słabły. Chwilę później mogło być już 2:0, ale uderzenie Ronaldinho było minimalnie niecelne. Napór gospodarzy nie słabł, jednak kolejne gole nie padały. Piłkarzom Barcelony brakowało skuteczności. To się zemściło. W 43. minucie wyrównał Craig Bellamy. Walijczyk zdobył bramkę po fatalnym błędzie bramkarza przeciwników, który praktycznie sam wrzucił sobie piłkę do siatki i było 1:1. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
W drugiej części meczu tempo meczu spadło. Barcelona atakowała, ale jej akcje były chaotyczne. Większość z nich kończyła się niecelnym podaniem. Natomiast Liverpool czekał na błąd gospodarzy. I wreszcie doczekał się. Tym razem nie popisał się obrońca Katalończyków Rafael Marquez. Meksykanin wybił piłkę wprost pod nogi Bellamy'ego. Ten odegrał do niekrytego Riise, który atomowym uderzeniem pokonał Victora Valdesa i zapewnił zwycięstwo swojej drużynie.
O jednego gola więcej niż w Barcelonie zobaczyli kibice w Mediolanie. Miejscowy Inter zremisował z Valencią 2:2. Hiszpanie gola na wagę remisu zdobyli cztery minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego.
Natomiast w Rzymie fani nie doczekali się bramek. Piłkarze Romy i Olympique Lyon nie ryzykowali. Obie drużyny bardziej skupiły się na obronie własnej bramki niż atakowaniu rywali. Mecz był nudny i dość brutalny. Zwłaszcza gospodarze nie przebierali w środkach, powstrzymując graczy z Valencii. W efekcie sędzia ukarał ich aż ośmioma żółtymi kartkami.
Remisem zakończyło się również spotkanie FC Porto z Chelsea Londyn. Bramki padły już na samym początku meczu. Najpierw w 12. minucie gola dla Portugalczyków zdobył Raul Meireles. Chwilę później wyrównał Andrij Szewczenko.
Rewanże za dwa tygodnie.
Środowe mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów:
FC Porto - Chelsea Londyn 1:1 (1:1)
Bramki: Meireles 12 - Szewczenko 16
AS Roma - Olympique Lyon 0:0
FC Barcelona - FC Liverpool 1:2 (1:1)
Bramka: Deco 14 - Bellamy 43, Riise 74
Inter Mediolan - Valencia CF 2:2 (1:0)
Bramka: Cambiasso 29, Maicon 76 - Villa 64, Silva 86
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|