Dlatego uznał, że może sobie darować pensję z PZPN. W ten sposób chce wpłynąć na rozwój futbolu w Polsce. "Trzeba zmienić aurę nad PZPN. Pokazać, że idzie nowe, że nie idziemy tam dla szmalu, ale chodzi o wypełnienie misji. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób chciałbym przekazać na szkolenie młodzieży" - twierdzi Czarnecki.
Do tego europoseł zawiesi swoje członkostwo w Samoobronie. Tak żeby nikt nie mówił, że PZPN jest upolitycznione. Za to połączenie funkcji prezesa związku i europosła jest wskazane. "To pomoże polskiej piłce nożnej, bo sprawy istotne będę mógł omawiać w Brukseli w parlamencie europejskim, z członkami UEFA i FIFA" - przekonuje kandydat na prezesa PZPN.
Czarnecki uważa, że uda mu się pogodzić obie funkcje. "Zarząd PZPN to kolegium i wspólnie podejmuje decyzję. Dzięki temu związkowi nie grozi dyktatura jeśli zostanę prezesem" - dodaje.