Wschodnie Niemcy zalewa plaga chuligaństwa. Dwa tygodnie po gigantycznej bitwie pseudokibiców Lokomotivu Lipsk, teraz dali o sobie znać chuligani Dynama Drezno. Bandyci weszli na boisko podczas treningu piłkarzy, zwymyślali graczy, a nawet strzelali do nich ze straszaków i rzucali petardami.
Dostało się nawet dziennikarzom stacji telewizyjnej, bo nieopatrznie kręcili zdarzenie. Dzień wcześniej zespół Dynama Drezno przegrał 0:1 z VfL Osnabrueck i stracił szansę na awans do wyższej ligi. To rozsierdziło chuliganów.
"Sprawy zaszły tak daleko, że wystarczy jedna zapałka, żeby wszystko eksplodowało. Rząd powinien zrobić coś z tym problemem" - uważa prezes Niemieckiego Związku Piłki Nożnej, Theo Zwanziger.
Dwa tygodnie temu, po meczu pomiędzy Lokomotive Lipsk i FC Erzgebirge ponad 800 bandytów zaatakowało rzuciło się na służby porządkowe. Rzucali kamieniami i betonowymi płytami. Ranili 39 policjantów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|