W zasadzie przez cały czas. "Przepis kodeksu karnego mówi o ściganiu osób dających i biorących łapówki w sporcie. I jest przepis, który stwarza wyjątek, a tam jest paragraf 4., który mówi, że nie podlega karze tylko osoba dająca łapówkę, która zawiadomi organ ścigania, zanim ten organ się o tym dowie. Ten przepis funkcjonował wczoraj, dziś i będzie działał tak długo, jak ustawodawca nie zechce zmienić kodeksu karnego" - powiedział rzecznik prasowy wrocławskiej prokuratury Leszek Karpina.
A to oznacza, że jeżeli piłkarz chce dobrowolnie współpracować z prokuraturą, to będzie mógł o dowolnej porze zgłosić się na policję. Oczywiście w jego interesie jest, żeby to zrobił czym prędzej. Inaczej policjanci mogą sami zatrzymać takiego zawodnika, a wtedy będzie gorzej.
Jak dotąd do wrocławskiej prokuratury zgłosiło się tylko kilka osób, w tym tylko jeden piłkarz, ale od kilku tygodni nie pojawił się nikt.