W Wiśle Płock cały czas mają zaufanie do Josefa Csaplara. Właściciele klubu nie zwolnili czeskiego szkoleniowca, mimo iż runda jesienna w wykonaniu jego podopiecznych nie była udana. Tylko
9 punktów i ostatnie miejsce w tabeli. Jednak jeśli początek wiosny będzie równie fatalny, to opiekun "Nafciarzy" może być jednym z pierwszych szkoleniowców, którzy stracą
pracę.
Drugim klubem, który postawił na zagranicznego trenera jest szczecińska Pogoń. Antoni Ptak zatrudnia w swoim zespole praktycznie samych piłkarzy z Brazylii. W poprzedniej rundzie kierował nimi
Mariusz Kuras, ale właściciel "Portowców" nie był zadowolony z wyników, jakie osiągała drużyna pod jego wodzą. Dlatego na wiosnę Pogoń poprowadzi Libor Pala. Czech już
kiedyś pracował w Szczecinie. Bez powodzenia.
Na jesieni w Orange Ekstraklasie pracowało jeszcze trzech innych szkoleniowców z importu. Jednak wszyscy zostali zwolnieni. Najpierw krakowska Wisła rozstała się z Danem Petrescu. Rumuna
zastąpił Dragomir Okuka, ale i Serb długo pod Wawelem nie popracował. Jego trenerski stołek zajął Adam Nawałka.
Podobnie sytuacja wyglądała w Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Tam również ostatnio stawiano na zagraniczną myśl szkoleniową. Zbigniew Drzymała przez kilka lat zatrudniał Dusana Radolsky'ego. To
właśnie ze Słowakiem drużyna odnosiła największe sukcesy, ale i jego czas minął. Po nim nastała era Wernera Liczki, ale długo nie trwała. Pod koniec rundy jesiennej miejsce Czecha zajął
były asystent Pawła Janasa, Maciej Skorża.