Do takiego odkrywczego wniosku doszedł sam zawodnik. Anglik wie, że nawet on - najlepiej rozpoznawalny piłkarz na świecie - nie sprawi, by Amerykanie pokochali bardziej futbol od baseballu lub koszykówki. "Byłbym głupi, gdybym myślał, że tak się stanie" - stwierdził.
"Sądzę, że więcej niż połowa Amerykanów nigdy o mnie nie słyszała. Nie liczę na to, że nagle wszyscy będą mnie zaczepiać na ulicy. Moim celem jest jednak doprowadzenie do tego, aby amerykańskie dzieci i młodzież zainteresowały się piłką nożną" - powiedział 31-letni zawodnik.
Beckham, który po zakończeniu sezonu przechodzi z madryckiego Realu do Los Angeles Galaxy, zdaje sobie sprawę, że nawet grając w USA, będzie mu bardzo trudno doprowadzić do zwiększenia
popularności piłki nożnej w tym kraju.
Jedno jest pewne. Dla Beckhama wyjazd do USA to okazja do powiększenia stanu swojego konta. Bo do Ameryki znani piłkarze jadą tylko po to, by dorobić do emerytury.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl