Bramkarz Spartaka Moskwa, Aleksiej Zujew to wariat. W niedzielę wywołał burdę na stacji benzynowej w Moskwie, bo chciał się wepchnąć bez kolejki. Właściciel czekającego przed nim samochodu nie zgodził się, więc Zujew zaczął mu grozić pistoletem gazowym. W końcu policjanci założyli mu kaftan bezpieczeństwa. Był kompletnie pijany.
Po przegranym przez Spartak prestiżowym meczu z CSKA Moskwa 2:4, Zujew spił się i w takim stanie jeździł po moskiewskich ulicach. W końcu zajechał na stację benzynową, ale w kolejce to już mu się nie chciało stać. Chciał się wepchnąć bez kolejki, a gdy właściciel stojącego przed nim samochodu nie zgodził się, Zujew wpadł w szał.
Wyjął pistolet gazowy i zaczął wygrażać klientowi stacji. "Tak wrzeszczał, że pewnie każde słowo było słyszalne w okolicznych domach. Wyraźnie było od niego czuć alkohol" - opowiadali świadkowie. Teraz piłkarza czeka wysoka kara finansowa. Ponieważ jest znanym piłkarzem, to więzienie mu nie grozi.
W Spartaku bramkarzem jest także reprezentant Polski, Wojciech Kowalewski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl