Już za dwa tygodnie reprezentacja Polski zagra pierwszy mecz eliminacyjny do mistrzostw Europy. Rywalem będzie drużyna z Azerbejdżanu. Słaba, ale trener Leo Beenhakker nie lekceważy przeciwników. "Zawsze trzeba mieć respekt dla przeciwników" - uważa trener.
Kolejnym rywalem będzie Armenia, ktra także do potęg nie należy. "Azerbejdżan i Armenia to nie pikuś! Małe kraje potrafią obecnie zaistnieć w futbolu.
Weźmy choćby Maltę, która potrafiła wygrać z Węgrami" - ostrzega Beenhakker.
Holender studzi też nastroje kibiców po trzech wygranych meczach reprezentacji Polski. "Jeszcze nie ma co rezerwować biletów na Euro 2008, bo przecież nie awansowaliśmy do mistrzostw" - dodaje. "Zauważyłem, że w Polsce jest pewien stereotyp. Albo coś widzicie czarne, albo białe. Po przegranym meczu z Finlandią wszystko było złe. Potem wygraliśmy trzy spotkania i już panuje opinia, że zakwalifikujemy się do mistrzostw Europy" - mówi Beenhakker.
Szkoleniowiec jeszcze nie wie, kto zagra w najbliższych meczach eliminacyjnych. "Jeszcze nie podjąłem decyzji. Na pewno znajdą się ci, którzy grali w ostatnich meczach, ale chciałbym również spróbować graczy, którzy dotąd nie grali w reprezentacji" - twierdzi
Holender studzi też nastroje kibiców po trzech wygranych meczach reprezentacji Polski. "Jeszcze nie ma co rezerwować biletów na Euro 2008, bo przecież nie awansowaliśmy do mistrzostw" - dodaje. "Zauważyłem, że w Polsce jest pewien stereotyp. Albo coś widzicie czarne, albo białe. Po przegranym meczu z Finlandią wszystko było złe. Potem wygraliśmy trzy spotkania i już panuje opinia, że zakwalifikujemy się do mistrzostw Europy" - mówi Beenhakker.
Szkoleniowiec jeszcze nie wie, kto zagra w najbliższych meczach eliminacyjnych. "Jeszcze nie podjąłem decyzji. Na pewno znajdą się ci, którzy grali w ostatnich meczach, ale chciałbym również spróbować graczy, którzy dotąd nie grali w reprezentacji" - twierdzi
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl