Nad głową trenera Dariusza Wdowczyka zebrały się czarne chmury. Według większości mediów, jeśli Legia Warszawa przegra w niedzielę z GKS Bełchatów, to straci on pracę. Właściciele klubu zaprzeczają, ale to nic nie znaczy. W przeszłości już nieraz klubowi działacze zwalniali szkoleniowców, choć wcześniej mówili, że tego nie zrobią.
Legia źle rozpoczęła rundę wiosenną. Zremisowała z Cracovią i przegrała z Dyskobolią Grodzisk Wlkp. To zdecydowanie za słabe wyniki, jak na zespół, który
miał bronić mistrzowskiego tytułu. Strata do lidera z Bełchatowa wynosi aż osiem punktów. Kibice i media uważają, że za fatalną grę legionistów winę ponosi Wdowczyk. Według gazet,
trener Legii straci pracę, jeśli jego zespół przegra niedzielny mecz.
Jednak właściciele KP Legia Warszawa w wydanym oświadczeniu temu zaprzeczają. "To nieprawda, że zwolnimy trenera Wdowczyka w przypadku przegranej w Bełchatowie" - oświadczyli ludzie rządzący warszawskim klubem.
Ale to wcale nie oznacza, że Wdowczyk może spać spokojnie. W przeszłości już nieraz szefowie Legii zapewniali trenerów, że nie stracą pracy, a potem ich zwalniali. Tak było choćby w przypadku Dariusza Kubicikiego i Jacka Zielińskiego.
Jednak właściciele KP Legia Warszawa w wydanym oświadczeniu temu zaprzeczają. "To nieprawda, że zwolnimy trenera Wdowczyka w przypadku przegranej w Bełchatowie" - oświadczyli ludzie rządzący warszawskim klubem.
Ale to wcale nie oznacza, że Wdowczyk może spać spokojnie. W przeszłości już nieraz szefowie Legii zapewniali trenerów, że nie stracą pracy, a potem ich zwalniali. Tak było choćby w przypadku Dariusza Kubicikiego i Jacka Zielińskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|