Jan Tomaszewski wraca do gry. Żyjąca legenda polskiej piłki nie wróci na boisko, ale usiądzie przy pokerowym stole. Skłoniły go do tego oczywiście pieniądze. A jest o co powalczyć, bo do zgarnięcia są aż cztery miliony złotych.
Tomaszewski skromnie ocenia swoje szanse na główną nagrodę. Mówi, że na pokerze się zna, ale faworytem nie jest. "Z zawodowcami nie mam
szans" - tłumaczy były bramkarz.
Do turnieju "Tomek" podchodzi z przymrużeniem oka. Zamiast oceniać swoje szanse, fantazjuje na temat przeciwników, z którymi
chciałby zagrać: "Do stołu na pewno nie usiadłbym z Grzesiem Lato, bo nie sztuka z nim wygrać. Co innego Michał Listkiewicz. To przebiegły gracz, więc takie zwycięstwo byłoby
prawdziwą przyjemnością" - śmieje się Tomaszewski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|