Rok temu o tej porze marzyła mu się gra na mistrzostwach świata. Jeszcze 1 marca 2006 roku wystapił w meczu przeciw USA. To było jego - jak do tej pory - ostatnie spotkanie w reprezentacji. W tym samym czasie, gdy kadra Leo Beenhakkera przygotowuje się do potyczki z Armenią, Andrzej Niedzielan pcha wózek ze swoim dzieckiem.
Piłkarz kilka dni temu, tak jak podopieczni Leo Beenhakkera, przyjechał do Warszawy. Ale prywatnie, weekend w stolicy napastnik NEC Nijmegen spędził w innym hotelu
niż nasza reprezentacja.
Niedzielan zamiast trenować z kadrowiczami pchał wózek w Parku Łazienkowskim. "To dziwna i nowa sytuacja dla mnie. Reprezentacja jest na zgrupowaniu w Warszawie, a ja w tej chwili jestem gdzieś obok, za burtą. Skorzystałem z wolnego czasu, wziąłem małżonkę i córeczkę, przyjechałem spotkać się ze znajomymi, zrobić jakieś zakupy, a przy okazji odpocząć od Holandii" - mówi były reprezentacyjny napastnik.
W tej chwili w o miejsce w ataku naszej narodowej drużyny jest bardzo trudno. Leo Beenhakker ma w kim wybierać. Ale Niedzielan zapewnia, że nie boi się rywalizacji z Żurawskim czy Matusiakiem. "Myślę, że jest szansa na powrót do reprezentacji. Oczywiście, jeśli będę dobrze grać w klubie. Widzę się w tej drużynie, choć muszę być i realistą i wiem, że z tą moją obecną formą, to nie ma takiej możliwości, żebym w kadrze grał" - szczerze wyznaje "Przeglądowi Sportowemu" piłkarz NEC Nijmegen.
Niedzielan zamiast trenować z kadrowiczami pchał wózek w Parku Łazienkowskim. "To dziwna i nowa sytuacja dla mnie. Reprezentacja jest na zgrupowaniu w Warszawie, a ja w tej chwili jestem gdzieś obok, za burtą. Skorzystałem z wolnego czasu, wziąłem małżonkę i córeczkę, przyjechałem spotkać się ze znajomymi, zrobić jakieś zakupy, a przy okazji odpocząć od Holandii" - mówi były reprezentacyjny napastnik.
W tej chwili w o miejsce w ataku naszej narodowej drużyny jest bardzo trudno. Leo Beenhakker ma w kim wybierać. Ale Niedzielan zapewnia, że nie boi się rywalizacji z Żurawskim czy Matusiakiem. "Myślę, że jest szansa na powrót do reprezentacji. Oczywiście, jeśli będę dobrze grać w klubie. Widzę się w tej drużynie, choć muszę być i realistą i wiem, że z tą moją obecną formą, to nie ma takiej możliwości, żebym w kadrze grał" - szczerze wyznaje "Przeglądowi Sportowemu" piłkarz NEC Nijmegen.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|