"W stosunku do przynajmniej czterech klubów z listy sześciu, nie wyobrażamy sobie, żeby mogły grać w przyszłym sezonie w tej samej klasie rozgrywkowej" - powiedział szef Wydziału Dyscypliny PZPN Witold Tomczak.
Nie wszystkie kluby przyznają się do winy. Działacze Górnika Łęczna idą w zaparte. "Górnik jest spółką akcyjną. Władze klubu tłumaczyły że przejmując drużynę od stowarzyszenia, nie wiedziały, że są postawione zarzuty korupcyjne" - podkreślił Tomczak.
Górnik i Arka Gdynia są zawieszone na miesiąc i nie mogą brać udziału w żadnych rozgrywkach piłkarskich - Orange Ekstraklasie, Pucharze Polski i Pucharze Ekstraklasy. Już tylko z tego faktu wynika, że obu klubom grozi spadek. Regulamin mówi, że jeżeli w meczach ligowych drużyna przegrywa trzy mecze przez walkower, to automatycznie spada.
Jeżeli Górnik i Arka spadną, to z innych przyczyn. "Trzy walkowery nie będą skutkowały degradacją. Stanowisko PZPN jest takie, że walkowery powinny być orzekane tylko wówczas,
kiedy wynikają z winy klubu, jeśli np. nie przyjedzie na mecz" - powiedział rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.
Według szefa Wydziału Dyscypliny degradacje są nieuniknione. "W sytuacji, kiedy klub faktycznie kupił awans do pierwszej czy drugiej ligi, degradacja nie jest jednak żadną karą, tylko
powrotem do punktu wyjścia" - wyjaśnił Tomczak.