Prezes klubu nie krył rozgoryczenia. "Przed oblicze członków Wydziału Dyscypliny PZPN dopuszczono nas zaledwie na trzy minuty i nikt nawet nie wspomniał o rozpatrzeniu składanych przez nas wniosków. My jako niepokorni, przykładowo zostaliśmy najbardziej surowo ukarani. Mówiono o niemoralnym przez nas postępowaniu, ale konsekwentnie będziemy korzystać z przysługującego nam prawa do odwołania" - powiedział Bulak.
Prawniczka klubu uważa, że decyzja Wydziału Dyscypliny jest sprzeczna z prawem. "Jako spółka akcyjna wystąpiliśmy do prokuratury żeby uznała, czy my jako podmiot możemy odpowiadać za te zobowiązania, za te przestępstwa, które zostały wcześniej popełnione. Czekamy na decyzję prokuratury. Jeśli prokuratura uzna, że Górnik Łęczna Spółka Akcyjna może jako podmiot zbiorowy odpowiadać za czyny popełnione wcześniej przez stowarzyszenie, to uznamy, że taka jest racja. Natomiast na dzień dzisiejszy nigdy nie byliśmy objęci żadnym postępowaniem" - tłumaczyła Agata Wantuch.