Liverpool przegrał w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów z Chelsea Londyn 0:1. Jednak polski bramkarz wierzy, że w finale zagra jego zespół. "W rewanżu odrobimy straty i wyeliminujemy rywali" - mówi Jerzy Dudek.
"Dudi" jest przekonany, że przed własną publicznością piłkarze Liverpoolu zagrają zdecydowanie lepiej niż we wczorajszym meczu. "Już
sobie wyobrażam, jaką atmosferę stworzą kibice. Jestem pewny, że będą naszym dwunastym zawodnikiem. Z ich pomocą będzie nam łatwiej atakować" - twierdzi Polak.
Inaczej było w Londynie. Piłkarze Liverpoolu bardziej skupiali się na obronie własnej bramki niż na atakowaniu rywala. "Zwłaszcza w pierwszej połowie zagraliśmy zbyt defensywnie. W drugich czterdziestu pięciu minutach nasze ustawienie zmieniło się, bo na boisko wszedł Peter Crouch. Dzięki temu przeprowadziliśmy kilka ciekawych ataków. Niestety, bezskutecznych" - mówi Dudek.
"Wiedzieliśmy wszystko o grze Chelsea, a mimo to łatwo straciliśmy gola. Konstruowaliśmy atak pozycyjny, rywale przejęli piłkę i... stało się. Trener uczulał nas przed meczem, byśmy szczególnie uważali na groźne kontrataki. Ten jeden raz chyba o tym zapomnieliśmy" - kończy bramkarz Liverpoolu.
Inaczej było w Londynie. Piłkarze Liverpoolu bardziej skupiali się na obronie własnej bramki niż na atakowaniu rywala. "Zwłaszcza w pierwszej połowie zagraliśmy zbyt defensywnie. W drugich czterdziestu pięciu minutach nasze ustawienie zmieniło się, bo na boisko wszedł Peter Crouch. Dzięki temu przeprowadziliśmy kilka ciekawych ataków. Niestety, bezskutecznych" - mówi Dudek.
"Wiedzieliśmy wszystko o grze Chelsea, a mimo to łatwo straciliśmy gola. Konstruowaliśmy atak pozycyjny, rywale przejęli piłkę i... stało się. Trener uczulał nas przed meczem, byśmy szczególnie uważali na groźne kontrataki. Ten jeden raz chyba o tym zapomnieliśmy" - kończy bramkarz Liverpoolu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|