Dziennik Gazeta Prawana logo

Bramkarz Legii: Czas wyjechać

13 października 2007, 14:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Chcę wyjechać do poważnego klubu. To musi być dobra liga, a jeśli będzie angielska - tym lepiej, bo to moja wymarzona!" - mówi Łukasz Fabiański. Młody bramkarz wrócił z Londynu, gdzie spotkał się z trenerem Arsenalu, Arsenem Wengerem. Być może od przyszłego roku będzie zawodnikiem "kanonierów.

Menedżer Arsenalu rozmawiał z Polakiem na temat jego przyszłości na Emirates Stadium. Negocjacje zakończyły się bardzo pomyślnie. Legia sprzeda Fabiańskiego za 3 miliony euro (plus ewentualne dodatki z tytułu liczby rozegranych meczów). Polak zwiąże się z londyńskim klubem na cztery lata. Choć do letniego okna transferowego jeszcze daleko, już dziś można stwierdzić, że to będzie największy hit w polskiej piłce.

Władze Legii chciały ten transfer utrzymać w tajemnicy. Opowiadali, że Łukasz ma kłopoty z barkiem, że pojechał do rodzinnych Słubic. "To powód do wstydu, że negocjuje się z wielkim klubem i je obiad z Wengerem?" - zapytał bramkarza "Fakt". "Oczywiście, nie ma powodu do wstydu, że byłem..." - obruszył się "Fabian" i po chwili milczał zawstydzony, jakby zdał sobie sprawę, że właśnie zaprzeczył wszystkim słowom wiceprezesa Mirosława Trzeciaka.

Pewne jest jedno - transfer Fabiańskiego to sprawa przesądzona. Dlatego dziwny jest fakt, że ten chłopak musi ukrywać spontaniczną radość. "Panowie, są pewne dżentelmeńskie umowy" - bramkarz prosił o zrozumienie.

"Co ja mam powiedzieć?" - zastanawiał się piłkarz. "Cieszyć się!". "Ja mogę tylko stwierdzić, że jestem już gotów do wyjazdu. Że niczego się nie boję. Że to jest odpowiedni moment" - wyliczał argumenty.

"Kibicuję drużynom, które grają ofensywny futbol, a Arsenal, w przeciwieństwie do takiej Chelsea - na pewno do nich należy" - podkreślił. "A prywatnie nie kibicuję żadnemu angielskiemu klubowi, tylko Legii" - przekonywał.

Na pytanie o rozmowę z Wengerem, Fabiański rzucił krótko: "Miałem okazję poznać go już trzy lata temu. Czy się zmienił? Nie wiem...". Teraz obaj panowie będą mogli poznać się dużo lepiej. Francuz, który w Londynie pracuje już jedenasty sezon, wychował wielu znakomitych piłkarzy. Gdy w jego ręce trafi Fabiański, może grać tylko coraz lepiej.

Najpierw jednak młody bramkarz będzie musiał wygrać rywalizację z Jensem Lehmannem. Niemiec ma jeszcze rok ważnego kontraktu, ale "Fabian" wcale nie stoi na straconej pozycji. Młody bramkarz już nieraz udowodnił, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj