Dziennik Gazeta Prawana logo

Pierwszy gol Matusiaka w meczu Palermo

13 października 2007, 14:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Radosaw Matusiak czekał i się doczekał. Polski napastnik strzelił swojego pierwszego gola w meczu ligowym włoskiego US Palermo. Ale to niewiele pomogło, bo jego drużyna przegrała 2:3 z Ascoli. W dodatku Matusiak odniósł kontuzję stawu skokowego.

Radosław Matusiak ostatni raz zagrał 3 marca w meczu z Messiną. Spotkanie z Ascoli rozpoczął w wyjściowej "jedenastce". To dzięki temu, że w tym tygodniu strzelił aż sześć goli w meczu sparingowym. Trener US Palermo zaufał Polakowi i Matusiak mu się odwdzięczył zdobyciem bramki.

Napastnik wpisał się na listę strzelców w 30. minucie. Wykorzystał podanie Brazylijczyka Fabio Simplico i pokonał bramkarza Ascoli. Bramka dała drużynie z Palermo prowadzenie 2:1, ale potem rywale strzelili jeszcze dwa gole i wygrali mecz 3:2.

Matusiak przebywał na boisku tylko 50 minut, Niestety jeszcze w pierwszej połowie odniósł kontuzję stawu skokowego. Kontuzja okazała się na tyle dokuczliwa, że Polak choć wyszedł na boisko w drugiej połowie, to musiał zejść po pięciu minutach.

"Bardzo się cieszę, że grałem od pierwszej minuty i strzeliłem gola. Trener Leo Beenhakker zapowiedział przecież, że nie będzie stawiał na zawodników, którzy w ogóle nie występują w klubach. Ja dostałem w Palermo szansę i myślę, że ją wykorzystałem. Martwi mnie oczywiście nasza porażka, no i mój uraz. Co za pech. Pod koniec pierwszej połowy oddałem strzał z dystansu, ledwie obroniony przez bramkarza. Niestety nieszczęśliwie stapnąłem, skręcając kostkę. Nie będę trenował około czterech dni. Liczę jednak, że nawet jak nie zagram w najbliższy weekend, to wystąpię za dwa tygodnie w ostatniej kolejce włoskiej ekstraklasy" - powiedział Matusiak.

Porażka z Ascoli zepchnęła US Palermo na siódme miejsce w tabeli Serie A. Ta pozycja oznacza, że zespół Matusiaka może nie zagrać w przyszłym sezonie w europejskich pucharach.

Gol Matusiaka jest pierwszym strzelonym przez polskiego zawodnika w Serie A od 9 lat. Ostatni raz taka sztuka udała się Markowi Koźmińskiemu 8 marca 1998 roku. Grał wtedy w Brescii i zdobył bramkę w meczu z Lecce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj