Dziennik Gazeta Prawana logo

Radosław Matusiak nadal w cenie

5 listopada 2007, 23:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Europa nie zapomniała o Radosławie Matusiaku. Tylko tego lata napastnik reprezentacji Polski otrzymał trzy atrakcyjne oferty: z Osasuny Pampeluny, Fulham i AZ 67 Alkmaar. Palermo nie chce jednak słyszeć o wyjeździe "Rado Matu" z Włoch.

"Najlepsza była propozycja z Hiszpanii" - mówi "Faktowi" kadrowicz. Osasuna tylko za wypożyczenie oferowała 300 tys. euro, a w umowie miała być zawarta opcja wykupu za 3 miliony euro (około 11 milionów zł), czyli dużo więcej niż Palermo zapłaciło GKS.

Włoski klub ma ambitne cele na rozpoczynający się pod koniec sierpnia sezon: zająć miejsce gwarantujące udział w europejskich pucharach. "Nie szczędzą na to pieniędzy" - zdradza Matusiak. "Z Benfiki za grube miliony euro ściągnięto Miccoliego. On jest pewniakiem do pierwszej jedenastki. To oznacza, że o jedno miejsce w ataku będę rywalizował z Urugwajczykiem Cavanim i Brazyliczykiem Amaurim".

Ten drugi w zeszłym sezonie, do momentu odniesienia kontuzji, był gwiazdą drużyny. "Klub chce go sprzedać w czerwcu i ja mam być jego następcą" - kontynuuje Polak. "Tylko co z tym sezonem? Ja chcę grać, ale dyrektor Foshi powiedział mi, że nie ma mowy o żadnym zagranicznym transferze."

Ostatnio chęć wypożyczenia Matusiaka wyraziło drugoligowe Lecce. "Mają silny skład, bo chcą szybko powrócić do Serie A" - mówi Matusiak. Na razie nie ma jednak odzewu ze strony Palermo". Polski napastnik przebywa obecnie z włoskim klubem na zgrupowaniu w Austrii. Wkrótce przyjedzie na króciutkie wakacje do Polski. "Potem czeka mnie bardzo ważny tydzień" - wyjawia. "Najpierw Palermo zagra z Realem Saragossa swój ostatni sparing, po którym zapewne nowy trener Colantuono będzie już wiedział, kogo wystawi do pierwszej jedenastki na inaugurację ligi. Trzy dni później Polska gra towarzyskie spotkanie z Rosją. Już nie mogę się doczekać przyjazdu na kadrę".

Matusiak jest w stałym kontakcie z Leo Beenhakkerem i jego asystentem Bogusławem Kaczmarkiem. "Liczą na mnie, a ja nie mogę zawieść" - podkreśla zawodnik. "Żałuję tylko, że nie będzie mojego najlepszego kumpla Łukasza Garguły. Ale ma pecha. Najpierw doznał urazu pachwiny, teraz złapał anginę".

Matusiak uważa, że mała liczba występów wiosną we włoskiej lidze nie zaważy na jego postawie w kadrze. "Jestem teraz lepszym piłkarzem niż wcześniej" - podkreśla. "W GKS miałem pewne miejsce w składzie. W Palermo, na każdym treningu, muszę udowadniać swoją wartość. Chyba nieźle mi idzie, skoro klub nigdzie nie chce mnie puścić" - kończy Matusiak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj