Gra nie zachwyciła, ale punkty zdobyte w meczu z Azerbejdżanem cieszą. "Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Azerowie mogą u siebie pokrzyżować szyki najlepszym. Początek był dla nas trudny, ale potem powoli się rozkręciliśmy" - powiedział po meczu Leo Beenhakker.
"Zaczęliśmy bardzo źle. Czegoś nam brakowało. Bramka dla rywali padła po prostym błędzie, ale cóż - takie też się zdarzają. Jednak powoli się rozkręcaliśmy. Po 10 minutach drugiej połowy powiedzieliśmy sobie <wszystko albo nic> i ruszyliśmy do ataku" - opowiadał holenderski szkoleniowiec.
Te ataki udały się dzięki rezerwowym "Saganowski i Łobodziński dali świetne zmiany. W pomocy nieocenioną pracę wykonał Krzynówek. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale czy było łatwo? Nie. Nie było" - tłumaczył Beenhakker.
Dzięki zwycięstwu, Biało-czerwoni pozostali liderami grupy A. W ośmiu meczach zdobyli 19 punktów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl