W piłce nożnej trzeba mieć nerwy ze stali. We wczorajszym półfinale młodzieżowych mistrzostw Europy Holandia wygrała z Anglią dopiero po serii rzutów karnych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że piłkarze strzelili ich aż... 32.
Stawką wczorajszego spotkania był finał młodzieżowych mistrzostw Europy, więc żadna z drużyn nie chciała odpuścić meczu. Zawodnicy zapowiadali ostrą walkę na całego. Jednak nikt się nie spodziewał, że do rozstrzygnięcia meczu potrzeba będzie aż 32 "jedenastek".
Po 90 minutach gry był remis 1:1. Sędzia zarządził dogrywkę, która nic nie zmieniła, więc doszło do serii rzutów karnych. Piłkarze strzelali kolejne "jedenastki", jednak zawsze był remis. Dopiero w szesnastej serii strzałów Anglia przegrała. Pechowcem okazał się Ferdinand, który trafił w poprzeczkę holenderskiej bramki. W efekcie Holendrzy wygrali 13:12.
W sobotę Holandia zagra w finale turnieju z Serbią.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|