Dziennik Gazeta Prawana logo

Radosław Kałużny: Chcę pomóc Zagłębiu Lubin

13 października 2007, 15:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Radosław Kałużny chce wrócić na stare śmieci. "Moim marzeniem byłoby zakończenie kariery w klubie, w którym zaczynałem, czyli Zagłębiu Lubin. Poważnie rozważam powrót do polskiej ligi. Wiem, że mógłbym pograć jeszcze ze dwa lata na wysokim poziomie" - mówi "Faktowi" były pomocnik reprezentacji Polski.

Przynajmniej od roku nikt w Polsce nie słyszał o Radosławie Kałużnym. Jakbyś się zapadł pod ziemię...
Dlatego zdziwiłem się, że ktoś dzwoni z Polski. Właśnie skończyłem dziesięciomiesięczny kontrakt z AEL Limassol. Grało mi się dobrze, ale od jakiegoś czasu przestali płacić, więc pora się pożegnać. Kilka dni jeszcze poplażuję, bo pogoda na Cyprze jest super i wracam do Niemiec, gdzie mieszkam.

Mocno interesuje się tobą beniaminek ekstraklasy Jagiellonia Białystok.
Tak. Menedżer Mariusz Piekarski zadzwonił z ofertą z Białegostoku, przedstawiłem swoje warunki, ale na razie odpowiedzi nie ma.

A może wróciłbyś do Zagłębia Lubin, w którym zaczynałeś karierę i grałeś wiele lat. Teraz to mistrz Polski.
Rzeczywiście byłaby to fajna sprawa. Wiele zawdzięczam temu klubowi i tak naprawdę moim marzeniem byłoby zakończenie w nim kariery. Kiedyś trzeba powiedzieć sobie pas, ale uważam, że jeszcze przez dwa lata jestem w stanie grać na naprawdę wysokim poziomie. Byli reprezentanci powoli wracają do naszej ligi i dobrze sobie radzą jak na przykład Piotrek Świerczewski.

Lubin będzie walczyć o Ligę Mistrzów...
Chętnie bym w tym pomógł.

Sezon spędzony na Cyprze to była strata czasu?
Nie. Sprowadzili mnie, gdy po trzech kolejkach zespół miał zero punktów. Grałem na środku obrony i uważam, że szło mi dobrze. Ale nie mam zamiaru się chwalić. Przed wyjazdem na Cypr byłem w Chinach, lecz wróciłem stamtąd po kilku dniach. To nie dla mnie. Tam traktują piłkę bardziej jako zabawę. Owszem Chińczycy są dobrze przygotowani fizycznie i głową mogliby rozbić ten swój Wielki Mur, ale jak już mają kontakt z piłką, to nie bardzo wiedzą, co zrobić. A poza tym - na śniadanie ryż, na obiad ryż, na kolację ryż. Ciężko wytrzymać (śmiech). Inna kultura.

Gdybyś wrócił do polskiej ligi, byłby to z pewnością jeden z głośniejszych transferów tego lata.
Być może, ale na razie konkretnej oferty nie mam. Za parę dni wracam do Niemiec i zobaczę, co dalej. Na pewno jeszcze pogram, a później zajmę się trenerką lub zostanę menedżerem. Ale teraz czuję się jeszcze na siłach pokazać dobry futbol.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj