Rzuty karne to loteria, ale niektórzy bramkarze potrafią je bronić. Jan Tomaszewski twierdzi, że po prostu trzeba zmusić rywala do strzelenia w konkretne miejsce. "Często zawodnicy strzelali tam, gdzie ja chciałem" - opowiada "Tomek".
A jak to zrobić? "Starałem się naprowadzić strzelca, by strzelił w ten róg, w który ja chcę. Robiłem zwody, najpierw w prawo, potem w lewo, gdy strzelający jeszcze mnie widział. I powrót w prawo, bo strzelec w pewnym momencie musi popatrzeć na piłkę" - opowiada Tomaszewski.
Dzięki temu "Tomek" zapisał się na stałe w historii polskiego futbolu. "Na Mistrzostwach Świata w Niemczech w 1974 roku. Uli Hoeness widział mnie w lewym rogu i strzelił lekko do prawego. Często zawodnicy strzelali am, gdzie ja chciałem. To jedyna rozsądna i racjonalna metoda na bronienie" - tłumaczy Tomaszewski.
A taki jest sposób Jerzego Dudka. Oczywiście z niezapomnianego finału Ligi Mistrzów z 2005 roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|