Chodzi o przewodniczącego komisji Zbigniewa Sadowskiego oraz Kazimierza Fiedorowicza i Romualda Jankowiaka. Rozwścieczeni fani chorzowskiego Ruchu szybko sprawdzili, jacy to ludzie odebrali ich ukochanemu klubowi prawo gry w ekstraklasie. W internecie pojawiły się fragmenty prasowych artykułów sprzed lat, w których wyżej wymieniona czwórka występuje w roli negatywnych bohaterów.
Przemysław Sadowski pojawia się w nieciekawym świetle przy okazji przyznania licencji Widzewowi Łódź w 2004 roku. Ówcześni właściciele zadłużonego na
kilkanaście milionów złotych klubu, Andrzej Grajewski i Andrzej Pawelec, przekazali miejsce w II lidze Stowarzyszeniu RTS Widzew, które wystąpiło o licencję. W pierwszej instancji oczywiście
jej nie dostało, ale już w drugiej jak najbardziej.
Już wtedy przewodniczącym Komisji Odwoławczej był Sadowski, wtedy wiceprezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej. Widzew do dzisiaj jest winny masę pieniędzy, ale stowarzyszenie nie zamierza - odwrotnie niż obecni właściciele Ruchu Chorzów - regulować dawnych wierzytelności. Winny jest między innymi... Wiśle Płock 450 tys. złotych.
"Działacze Widzewa tłumaczyli, że oni nie będą spłacać długów poprzedników. To jakiś absurd" - narzeka były już prezes "Nafciarzy" Krzysztof Dmoszyński. Widzew jest jednak bezkarny, bo czuwa nad nim przewodniczący Sadowski - donosi "Fakt".
O Romualdzie Jankowiaku, prezesie Lubuskiego ZPN, znaleziono smakowity kawałek w relacji z meczu Lechii Zielona Góra z Promieniem Żary z 3 marca 2005 roku. "Już po końcowym gwizdku zrobiło się gorąco. Niektórzy z zawodników Lechii - w tym najbardziej pyskaty Andrzej Sawicki - nie chcieli tradycyjnie podać ręki swoim rywalom. Prezes zielonogórskiego klubu Marek Czerniawski obrzucił dyrektora Promienia Kazimierza Sendziaka stekiem wyzwisk. Po co wam te punkty... Przecież dzwonił do was Jankowiak (Romuald Jankowiak, prezes LZPN)?" - przypominają internauci.
Kazimierz Fiedorowicz, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, był obserwatorem przynajmniej kilku spotkań z udziałem sędziów zamieszanych w korupcję, którzy przyznali się do przyjmowania łapówek i mają zarzuty ustawiania meczów. Jednak nadal działa w polskim futbolu. Śledczy przyglądają się spotkaniom, w których brał udział jako obserwator PZPN. Tacy ludzie decydują o licencjach dla polskich klubów ligowych...