Dziennik Gazeta Prawana logo

Radosław Kałużny: Miałem dość włóczęgi po świecie

13 października 2007, 16:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Obecny sezon Orange Ekstraklasy stoi pod znakiem powrotów. Do Polski wrócili między innymi Andrzej Niedzielan i Kamil Kosowski i grają w Wiśle Kraków, a także Radosław Kałużny, który wybrał Jagiellonię Białystok "Miałem dość włóczęgi po świecie" - tłumaczy "Tato" w rozmowie z DZIENNIKIEM.
Skąd pomysł, aby na stare lata podpisać kontrakt w Białymstoku?
Miałem dość włóczęgi po całym świecie. Chciałem już wrócić do Polski. Dostałem propozycje od działaczy Jagiellonii i jestem.

Nie wolał pan dorobić do emerytury na słonecznym Cyprze?
Właśnie stamtąd wróciłem i musze powiedzieć, że to było koszmarne przeżycie. Nie płacili mi pensji przez dziesięć miesięcy. Myślę, że dobrze zrobiłem. Wolę mieć mniejsze pieniądze w Polsce, niż dobre, ale wirtualne na Cyprze. Jest tu młody zespół i mamy dla kogo grać. Nawet nie zdawałem sobie sprawy jak wielu oddanych kibiców ma Jagiellonia i jak ważny to klub dla całego regionu.

Wobec byłej gwiazdy reprezentacji Polski wymagania są zapewne większe niż wobec młodych debiutantów.
Zdaję sobie z tego sprawę i wiem, że mam tutaj poważnie pomóc. Na razie jest bardzo ciężko - nie jestem z siebie zadowolony. Mam problem z mięśniem. W drugiej połowie praktycznie stałem na boisku i próbowałem się dobrze ustawiać. Z meczu na mecz będzie jednak coraz lepiej, lepsze zgranie, komunikacja. Ale skoro będąc w nie najlepszej dyspozycji jesteśmy w stanie zdobywać trzy punkty, to nie można narzekać.

Poziom polskiej ligi od czasów, kiedy pan w niej występował mocno się obniżył?
Siedem lat nie grałem w naszej ekstraklasie i muszę powiedzieć, że... No sam nie wiem. Wtedy było trochę inaczej. Dwa trzy kluby na wysokim poziomie, a reszta do bicia. A teraz wszystkie zespoły są podobne.

Na zdrowy rozum Jagiellonia i Polonia Bytom to właśnie powinny być zespoły do bicia.
Myślę, że nie. Nawet u schyłku kariery nie mam zamiaru obrywać po siedem zero. W tej chwili bardzo wiele w tej lidze można nadrobić walką. Nie jesteśmy wielkimi grajkami, te punkty musimy wygryźć, wydrapać.

41 spotkań w reprezentacji i 11 bramek. Z taką przeszłością nie uważa się pan za dobrego grajka?
To było dawno temu. Człowiek się starzeje, wiem, że nie jestem tak dobry jak kiedyś. To naturalne.

Nie boi się pan krytyki?
Przyzwyczaiłem się do polskich dziennikarzy i wiem do czego są zdolni. Jestem odporny. Wiadomo, że jak coś sknocę, to będzie jazda. A może mnie ktoś pochwali?
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj