Dramat rozegrał się w minioną sobotę. Z jednej z sopockich dyskotek wyszła grupa młodych ludzi. Byli wśród nich Grzegorz P. i 17-letnia dziewczyna, mieszkanka południowej Polski. Dochodziła godzina 19.00. Grzegorz P. zaczął się dobierać do oszołomionej kobiety. Śledczy podejrzewają, że wcześniej podstępnie podał jej jakiś środek odurzający. Dziewczyna nie mogła się bronić przed zawodnikiem - pisze "Fakt".

Reklama

Szokujące sceny rozgrywały się na plaży w pobliżu Grand Hotelu. Gwałtowi przyglądali się ludzie, którzy wspólnie z Grzegorzem P. bawili się w dyskotece. W końcu któryś z przechodniów zawiadomił policję. Ta bez trudu schwytała podejrzanego. "Zatrzymaliśmy Grzegorza P., a prokurator przedstawił mu zarzut gwałtu. Biegli badają, czy podał on poszkodowanej tzw. pigułkę gwałtu. Decyzją sądu Grzegorz P. został tymczasowo aresztowany" - mówi Ryszard Sadkowski, komendant miejski policji w Sopocie.

"Grzesiek z nikim specjalnie nie trzymał w zespole. Generalnie chadzał własnymi drogami" - mówi anonimowo jeden z piłkarzy gdyńskiego zespołu. A te drogi często prowadziły go do różnych, głównie nocnych, lokali. Ten napastnik szczególnie upodobał sobie modne sopockie knajpy. Grzegorz nie uchodził za tytana pracy, ale wiadomo było, że lubił się zabawić. Często leczył też różnego rodzaju kontuzje. W młodości regularnie ćwiczył na siłowni, dzięki czemu imponował okazałą muskulaturą. To właśnie jej zawdzięcza ksywkę Pudzian.

"Co innego rozrywkowy tryb życia, a co innego gwałt. To się nie mieści w głowie" - dodaje inny zawodnik żółto-niebieskich. Grzegorz P., który trzy ostatnie sezony spędził w Arce, z czego dwa w ekstraklasie i jeden na jej zapleczu, jeszcze na wiosnę biegał po boiskach pierwszej ligi. W sumie rozegrał w ekstraklasie 62 mecze i strzelił w nich trzy gole.

W czerwcu skończył mu się kontrakt, ale w Gdyni nie zamierzali go przedłużyć. "Trudno, najwyżej nigdzie nie będę już grał" - stwierdził wtedy beztrosko "Pudzian", który specjalnie nie kwapił się do znalezienia sobie nowego pracodawcy. Pochodzący z okolic Bielska-Białej Grzegorz P. pozostał jednak w Trójmieście, gdzie latem nie brakuje atrakcji. Knajpy, plaża, imprezki...

Z tych przyjemności długo nie będzie miał już okazji skorzystać. Na razie Grzegorz P. został aresztowany na trzy miesiące. Za ten ohydny czyn grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.