Błędy naszych ligowych arbitrów nikogo już nie dziwią. Ale mało który z sędziów potrafi przyznać się do własnej pomyłki. Tym większe uznanie należy się panu Robertowi Małkowi, który po meczu dwóch czołowych zespołów umiał powiedzieć: "Przepraszam, skrzywdziłem zespół Wisły".
Pędzący w stronę bramki rywala Rafał Boguski został ścięty równo z trawą przez obrońcę bełchatowian Edwarda Cecota. Cały stadion zamarł w oczekiwaniu na gwizdek. Ten się jednak nie rozległ. Mecz zakończył się wynikiem 0:0. Można więc mówić, że ta sytuacja była kluczowa.
"Popełniłem błąd. Powinienem podyktować rzut karny dla Wisły" - powiedział sędzia Małek "Gazecie Krakowskiej". "Jest mi naprawdę bardzo przykro, bo zdaję sobie sprawę, jak bardzo skrzywdziłem zespół z Krakowa" - dodał.
Wielu jednak sądzi, że sprawiedliwości stało się zadość. Bo w poprzednich kolejkach wiślakom dwukrotnie przyznano rzuty karne po faulach, których nie było. Tym razem sędzia pomylił się na ich niekorzyść.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|