Dziennik Gazeta Prawana logo

Strachan: Boruc jest gigantem futbolu

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Boruc jest prawdziwym europejskim gigantem futbolu. Pod każdym względem. Fizycznym i psychicznym" - zachwycał się po fantastycznym meczu Celticu ze Spartakiem Moskwa trener szkockiego zespołu Gordon Strachan. Polak obronił dwa rzuty karne i dzięki temu jego klub awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów - pisze DZIENNIK.

Dzięki dwóm strzałom z rzutów karnych obronionym przez Boruca w serii jedenastek, Celtic awansował do Ligi Mistrzów. Szkoccy dziennikarze od razu wyliczyli, że te dwie interwencje warte były 10 mln funtów. Przynajmniej tyle zarobi bowiem klub dzięki grze w elitarnych europejskich rozgrywkach. I jednocześnie przypomnieli, że w poprzednim sezonie Boruc już w Chamions League odbił strzał Luisa Sahy z rzutu karnego, co sprawiło, że drużyna z Glasgow pierwszy raz w historii ograła Manchester United.

"Będę wspominał ten wieczór jeszcze jako dziadek, grając w golfa za 25 lat" - powiedział Strachan. "A co się takiego stało? Wyszedł nam mecz i tyle, trochę zmęczony jestem" - odpowiadał po meczu w swoim stylu polski bramkarz pytany dlaczego jest taki markotny. W trakcie spotkania Boruc był jednak jak wulkan. Na najwyższe uznanie zasłużył nie tylko za postawę w trakcie rzutów karnych, ale także grę w całym meczu. Był tak zaangażowany w walkę, że po kolejnym fatalnym błędzie swojego obrońcy Lee Naylora, próbował go dusić - pisze DZIENNIK.

"Nawet nie pamiętam, że coś takiego miało miejsce. W ogóle nie ma sprawy, bo z Naylorem wciąż jesteśmy bardzo dobrymi kolegami" - mówił Boruc. Po obronionym przez Boruca strzale Kaliniczenki, Strachan wpadł na murawę i pędził do bramkarza reprezentacji aby uwiesić mu się na szyi. Boruc podbiegł do trybun i zaczął tańczyć. Przy okazji pokazywał na palcach literę - L, przypominając, że wciąż jest kibicem Legii. Ponad 60 tysięcy kibiców na Celtic park szalało ze szczęścia.

Przed rzutami karnymi Boruc też zachował się nietypowo. Niespodziewanie poszedł do szatni. "Musiałem do toalety" - rozbrajająco rozwiał później tajemnicę. "Tak na moje oko, to Artur latem zrzucił z 12 kilogramów. Dobrze wykorzystał letnią przerwę, nabrał aerodynamicznych kształtów i od razu widać jak pewnie czuje się na boisku. Gdyby w bramce Spartaka stał Wojtek Kowalewski, a nie Pletikosa, mielibyśmy jeszcze ciekawszy mecz. I kilka serii rzutów karnych więcej" - cieszył się asystent Leo Beenhakkera Bogusław Kaczmarek.

W trakcie dogrywki Gordon Strachan wpuścił na boisko Macieja Żurawskiego. Kapitan reprezentacji Polski miał nawet okazję na bramkę, ale ta najlepsza przyszła dopiero w rzutach karnych. Żurawski nie zmarnował szansy. Strzelił jednak w nietypowy dla siebie sposób. Z całej siły, pod poprzeczkę. "Przed karnymi dwóch czy trzech zawodników podniosło rękę, zgłaszając się na ochotnika. Kazałem im natychmiast opuścić dłonie. Klub piłkarski to nie wolontariat. Sam dokonałem wyboru" - powiedział Strachan. A obrońca Celticu Garry Caldwell, który wcześniej rozdzielał Boruca i Naylora posumował mecz krótko - "Artur Boruc to najlepszy bramkarz na świecie! On już wiele razy pokazywał tu wielką klasę. Ale dzięki temu co zrobił tego wieczoru, stał się legendą klubu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj