Zbytnio się nie napracował, jednak boisko opuszczał z poczuciem dobrze
wykonanej roboty. Zwycięski mecz z West Hamem (1:0) był drugim z
rzędu, w którym Łukasz Fabiański zachował czyste konto.
W dodatku szóstym, w którym nie popełnił rażącego błędu. Właściwie tylko pierwszy jego występ w tym sezonie (przeciwko Tottenhamowi w Pucharze Ligi) wzbudził kontrowersje, kiedy po strzale Robbiego Keane'a Fabiański nie zdołał odbić piłki.
Kilka wyłapanych dośrodkowań, kilka piąstkowań - to cała aktywność, do której w sobotę zmusili polskiego bramkarza piłkarze Młotów. Kilkakrotnie po jego interwencjach fani Kanonierów, którzy jeszcze niedawno drwili z Polaka, nagradzali go brawami. Po raz kolejny Fabiański usłyszał komplementy z ust trenera Arsene'a Wengera.
>>> Manchester City w chaosie. Lech ma szansę
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło sports.pl
Powiązane
Zobacz
|