Między meczami z Chelsea w Lidze Mistrzów menedżer Czerwonych Diabłów Alex Ferguson dokonał kilku zmian w składzie. Skorzystał na tym m.in. Tomasz Kuszczak, który zastąpił Holendra Edvina van der Sara. Polak, który zapowiedział, że po sezonie chciałby zmienić pracodawcę, po raz czwarty w tym sezonie dostał szansę w Premier League i po raz pierwszy zachował czyste konto. Jego zespół wszystkie te spotkania wygrał.

Reklama

Kuszczak miał trochę pracy, ale zaprezentował się z dobrej strony. Szczególnie w 62. minucie gry broniąc uderzenie z daleka Islandczyka Eidura Gudjohnsena. Interwencja Polaka została uznana przez dziennikarzy "paradą dnia".

W sobotę lider kolejne trzy punkty "zaklepał" praktycznie w ciągu pół godziny gry. W 12. minucie 21. gola w sezonie uzyskał Bułgar Dymitar Berbatow, który w porównaniu do środowego spotkania z Chelsea zastąpił w wyjściowej jedenastce Wayne'a Rooneya. Anglik rozpoczął odbywanie kary dwóch meczów dyskwalifikacji za wykrzyczenie do kamery steku wulgaryzmów podczas potyczki z West Ham United przed tygodniem.

W 32. minucie na 2:0 podwyższył, i jak się później okazało ustalił rezultat, Ekwadorczyk Antonio Valencia. Na Old Trafford zasiadło 75 339 widzów.

"To bardzo ważne zwycięstwo, które przybliża nas do 19. tytułu mistrza kraju. Tym ważniejsze, że nie graliśmy najlepiej. Sporo było strat, niedokładności" - ocenił Ferguson.

Najgroźniejszy rywal Czerwonych Diabłów - stołeczny Arsenal - w niedzielę zmierzy się na wyjeździe z beniaminkiem z Blackpool.

W sobotę trzy punkty dopisała do dorobku trzecia w tabeli Chelsea, która pokonała Wigan 1:0. Londyńska ekipa nie zachwyca i ma małe szanse na obronę tytułu. 11 punktów straty do lidera przy jednym meczu zaległym to różnica raczej nie do odrobienia dla podopiecznych Włocha Carlo Ancelottiego przy ich obecnej dyspozycji.

W poprzednim, gdy The Blues kroczyli pewnie po mistrzostwo Anglii, rozgromili przed własną publicznością Wigan 8:0. W sobotę jedynego gola zdobył w 67. minucie Francuz Florent Malouda, który w podstawowej jedenastce zastąpił Hiszpana Fernando Torresa.

Reklama

Pięć goli w pierwszej połowie oglądali kibice na White Hart Lane, gdzie Tottenham Hotspur pokonał Stoke City 3:2. Peter Crouch zdobywając dwie bramki zrewanżował się w jakiś sposób za czerwoną kartką, którą zobaczył już w 15. minucie wtorkowego spotkania Champions League w Madrycie z Realem. Koguty stoczą walkę o czwartą, premiowaną udziałem w LM, lokatę w tabeli z Manchesterem City, który w poniedziałek zagra na Anfield Road z Liverpoolem. Obecnie tracą do tego zespołu trzy punkty.

"O meczu w Madrycie już zapomnieliśmy, a o rewanżu jeszcze nie myślimy. Teraz liczy się wyłącznie liga. Posmakowaliśmy rywalizacji z europejską elitą i chcemy tam wrócić w przyszłym sezonie. A do tego niezbędne jest czwarte miejsce w Premier League" - zaznaczył szkoleniowiec gospodarzy Harry Redknapp.