"Zwycięstwo mnie cieszy, ale smuci sytuacja, w jakiej znalazł się mój brat. To zawodowy piłkarz, a jego miejsce jest na boisku, a nie na trybunach. Ludzie czasem popełniają błędy. To element życia, sportu, ale on już swoje odcierpiał" - powiedział Yaya Toure, dedykując bratu bramkę i zwycięstwo w sobotnim meczu na londyńskim Wembley.

Na początku marca 30-letni Kolo Toure został zawieszony przez władze Manchesteru City "do wyjaśnienia sprawy" po tym, jak pozytywny wynik dał przeprowadzony po ligowych derbach miasta w lutym. Grozi mu dwuletnia dyskwalifikacja, choć jego były trener z Arsenalu Londyn Arsene Wenger uważa, że Toure przyjmował tabletki na odchudzanie, które dostał od żony.

Zawieszony piłkarz był w sobotę na trybunach Wembley.

W niedzielę The Citizens poznają finałowego rywala. W drugim półfinale, także na Wembley, spotkają się Stoke City i Bolton Wanderers.