"Losowanie pokryło się z moim typowaniem, z tą jednak różnicą, że zamiast Czechów stawiałem na Irlandię z czwartego koszyka" - przyznał Lewandowski.

Reklama

Po piątkowym losowaniu grup Euro 2012 okazało się, że podopieczni Franciszka Smudy zagrają w grupie A z Grecją, Rosją i Czechami.

"Teoretycznie trafiliśmy dobrze, ale nie możemy popadać w hura optymizm. Podchodzę bardzo neutralnie do wyników tego losowania, choć zdaję sobie sprawę, że mogliśmy trafić do tzw. +grupy śmierci+. Na pewno mamy bardzo wyrównaną grupę, z której każdy może wywalczyć awans. Teraz jednak oczekiwania w stosunku do nas będą bardzo duże i to na pewno nam nie pomoże. Na tym etapie nie mogliśmy liczyć na słabych przeciwników" - powiedział podstawowy napastnik reprezentacji Polski.

Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie zainauguruje spotkanie Polaków z Grekami 8 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie.

"Grecy w meczu otwarcia mogą być dla nas trudniejszym rywalem niż topowa europejska drużyna jak np. Włosi. Mam nadzieję, że teoretycznie słabszy rywal niczym nas nie zaskoczy. Pamiętam przecież jakie były nastroje, kiedy na mistrzostwach świata w 2006 roku nasza reprezentacja trafiła do jednej grupy z Ekwadorem i Kostaryką. To są poważne turnieje i nie ma co się cieszyć zbyt wcześnie" - przestrzegał napastnik Borussii Dortmund.

Reklama

12 czerwca również w Warszawie biało-czerwoni zmierzą się z Rosją, a fazę grupową zakończą cztery dni później spotkaniem z Czechami we Wrocławiu.

"Najgroźniejsza wydaje się Rosja. Może ten zespół nie jest zbyt medialny, ale na pewno stać go na wiele niespodzianek. Przecież na ostatnim Euro odpadł dopiero w półfinale po porażce z Hiszpanią (0:3). Czesi z kolei są w trakcie budowania reprezentacji. Pamiętajmy, że w tej drużynie nastąpiła zmiana pokoleń i spodziewam się, że nowy zespół nie będzie grał gorzej niż poprzedni" - ocenił Lewandowski.

Współgospodarz mistrzostw Ukraina, trafiła do grupy D ze Szwecją, Francją i Anglią. "To nie znaczy, że Ukraińcy są na straconej pozycji. Może się okazać, że lepiej będzie się im grało nie występując w roli faworyta" - zakończył Lewandowski.