Był ciepły czwartkowy wieczór. 22-letni Konrad P., znany policji kibic Wisły Kraków, siedział ze znajomą na ławce pod blokiem. Między blokami przechadzali się spacerowicze, gdzieniegdzie bawiły się dzieci. Tę sielankową atmosferę zakłócił nagle pisk opon starego mercedesa, który z impetem wjechał w osiedlową uliczką. Dalej było jak na gangsterskim filmie.

Reklama

Z samochodu wyskoczyło trzech mężczyzn. Uzbrojeni w maczety, noże i siekiery rzucili się na siedzącego przed blokiem młodzieńca. Postanowili na całe życie okaleczyć swojego rywala z bojówki Wisły Kraków. Potężne uderzenie maczety niemal pozbawiło zaatakowanego mężczyznę nogi. Konrad P. padł na ziemię w kałuży krwi, a napastnicy odjechali równie szybko, jak się pojawili.

Miejsce ataku / Sebastian Jankowski / newspix.pl

Ranny został przewieziony do szpitala. Szybko zatrzymaliśmy trzech mężczyzn mających związek z tym zdarzeniem - mówi nam nadkomisarz Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.
Bandziorami, jak się okazało, dowodził Grzegorz J., wielokrotnie notowany przez policję fan Cracovii.

Rannemu kibicowi lekarze uratowali nogę przed amputacją. Konrad P. nie prędko na niej stanie. Ale mimo to nie chce złożyć zeznań przeciw swoim oprawcom. – To zmowa milczenia, powszechna w środowisku stadionowych bandytów - komentują policjanci.

Napastnicy i tak nie unikną odpowiedzialności. Za okaleczenie Konrada P. grozi im do 15 lat więzienia.

>>>Czytaj także: "Szedłem do sklepu i dostałem w twarz. Zostałem kaleką"