, - to epitety, którymi środowa brytyjska prasa posługuje się w relacjach z niedoszłego wtorkowego meczu eliminacji piłkarskich MŚ Polska - Anglia w Warszawie. - pisze "Metro".
- dodaje. - zaznacza "The Independent".
W czasie meczu z Grecją (1:1) rozgrywanego w ramach Euro 2012 polscy piłkarze skarżyli się, że przy zasuniętym dachu grało się im źle, ponieważ powietrze było ciężkie. "Independent" - najbardziej zjadliwy z brytyjskich tytułów prasowych - nazywa wydarzenia na warszawskim Stadionie Narodowym . Stadion uznaje za dla nowoczesnej Polski, której miał być wizytówką.
Gazeta pisze, że są stadiony, których dach może być zasunięty w ciągu kilku minut, pomimo złej pogody. Poza tym Narodowy nie od wczoraj miał problemy z boiskiem. Nie miał stałej murawy, a ta, na której miał być rozegrany mecz z Anglią była o 30 cm krótsza od tej, na której rozgrywano Euro 2012. Stworzyło to dodatkowe trudności z odprowadzaniem wody.
- szydzi "Independent". "Times" współczuje ok. 2,5 tys. kibicom z Anglii zmuszonym do przebukowania lotów i ponoszenia dodatkowych kosztów pobytu, jeśli zdecydowali się zostać dłużej.
Inna gazeta "Telegraph" twierdzi, że ani PZPN, ani FIFA nie przewidziały trudności z dachem, choć deszcz był zapowiadany i zaczął padać na 8 godzin przed meczem. "Guardian" zauważa smętnie, że prognoza meteorologiczna dla Warszawy na środę przewiduje dalsze opady, osuszenie boiska wymagać będzie dużego wysiłku, a murawa położona ledwie kilka dni temu kosztowała 115 tys. funtów (ok. 570 tys. zł).
Mecz eliminacji mistrzostw świata Polska - Anglia miał być rozegrany we wtorek o godz. 21. Został przełożony na środę z powodu złego stanu murawy na Stadionie Narodowym. Po kilkugodzinnych opadach deszczu boisko było nasiąknięte wodą, a w kilku miejscach powstały olbrzymie kałuże. Sędziowie, po trzykrotnej wizytacji murawy, wraz z delegatem technicznym FIFA uznali, że w takich warunkach nie można grać i zdecydowali o przełożeniu meczu na środę na godz. 17.