Dziennik Gazeta Prawana logo

Kibice chcą odszkodowań, bo policja była... nadgorliwa

26 sierpnia 2013, 06:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kibice Legii Warszawa
Policja kontra kibice. Fani Legii chcą odszkodowań/Newspix
Niedobra informacja dla rządu, który właśnie ogłosił antykibolską ofensywę: sądy w Warszawie masowo uniewinniają kibiców ze słynnej "Żylety" – trybuny dla najzagorzalszych fanów Legii. Sądom do ich skazania nie wystarczyło to, że podczas zeszłorocznych wrześniowych derbów nie siedzieli na tych miejscach, które mieli wskazane na biletach.

Zeszłoroczne derby stolicy zaowocowały dziesiątkami wniosków o ukaranie kibiców Legii Warszawa. Powód? Podczas meczu na stadionie przy ul. Łazienkowskiej nie wykonali polecenia wydanego przez pracownika służby porządkowej – nie siedzieli na krzesełkach określonych na bilecie uprawniającym do wejścia na imprezę. Zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych takie zachowanie (niezastosowanie się do polecenia porządkowego) jest wykroczeniem zagrożonym karą ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 2 tys. zł.

Sądy jednak przypominają, że aby móc za to pociągnąć do odpowiedzialności, trzeba m.in. udowodnić, że komunikat dotarł do adresata. A to policji się jak dotąd nie udaje.

Za głośno na stadionie

Z akt spraw wynika, że w trakcie pierwszej połowy meczu kierownik ochrony na trybunie północnej – zwanej "Żyletą" – stadionu Pepsi Arena otrzymał polecenie, aby wezwać przez megafon zgromadzonych na trybunie kibiców do zajęcia miejsc zgodnie z numerami widniejącymi na biletach lub karnetach. Tak też uczynił. Jednak w momencie nadawania komunikatu zaczął się ogłuszający doping, uniemożliwiający usłyszenie słów stewarda. Podobny przekaz nadała przez system nagłaśniania stadionu również spikerka. Pomimo kilkukrotnego ich ponawiania, publiczność na trybunie północnej nie podporządkowała się jednak wezwaniom.

Po meczu z zapisu monitoringu ustalono dane osób, które były w miejscach niewynikających z wykupionego biletu. Wobec niesubordynowanych skierowano wnioski o ukaranie.

– podnosi adwokat Agnieszka Matusik.

I dodaje, że z relacji świadków wynikało, iż nigdy wcześniej podobne zbiorcze komunikaty wzywające do zajęcia właściwych miejsc nie były wydawane.

Zdaniem sądu decyzji nie mogło zmienić to, że w regulaminie imprezy masowej zapisany został wymóg zajmowania miejsc zgodnych z zakupionym biletem, skoro dotąd nie był on egzekwowany.

Przemówić do grupy

Eksperci przypominają jednak, że służby porządkowe nie popełniły błędu, korzystając z megafonu, a nie zwracając się do konkretnych osób.

– wskazuje prokurator Cezary Kąkol, autor komentarza do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.

Znajdująca się w aktach sprawy dokumentacja nie daje jednak podstaw do tego, aby uznać, że osoby przebywające na trybunie północnej komunikat zrozumiały. A skoro tak, prawnikom trudno wyjaśnić, dlaczego zdecydowano się na rozpoczynanie dziesiątek takich spraw (sam XI Wydział Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia rozpatrywał bądź rozpatruje 48 wniosków o ukaranie za to kibiców).

– podkreśla mecenas Matusik.

Zatrzymali dzień później

Wskazuje, że to niejedyna wątpliwość co do działań stołecznej policji.

– dodaje Agnieszka Matusik.

– ocenia postępowanie policji dr Marcin Warchoł, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj