W transakcji wziął udział oskarżony o korupcję były wiceszef piłkarskiej federacji Jack Warner, który miał odsprzedać prawa dalej za kilkadziesiąt razy większą kwotę.
Na początku czerwca, tuż po wyborze na kolejną kadencję, Blatter zrezygnował z funkcji prezydenta organizacji. Miało to związek z aferą korupcyjną, zatrzymaniami działaczy FIFA i rozpoczętym śledztwem.
O Seppie Blatterze, jego porażkach i zasługach mówi były prezes PZPN Michał Listkiewicz, obecnie działaczem FIFA.
Rozmawialiśmy wiosną, dwa dni po wyborze Blattera na kolejną kadencję. Na koniec powiedział Pan wtedy: „To byłaby już moja klęska życiowa gdyby człowiek, któremu tak wierzę i ufam, zawiódł. Gdyby okazało się, że Blatter będzie miał osobiście jakiś zarzut i okaże się, że zrobił coś złego, to wtedy ja się załamię i chyba nikomu już nie będę wierzył”. Jaka była Pana reakcja, kiedy trzy dni później Blatter zapowiedział swoją rezygnację?
I Pana zdaniem rzeczywiście nie będzie w lutym kandydował?
A jak Pan przyjął decyzję Michela Platiniego o kandydowaniu na stanowisko szefa FIFA?
W wyborach chcą startować prezes liberyjskiego związku i słynny były brazylijski piłkarz Zico. To są poważni kandydaci?
Poprze Pan Platiniego, czy wolałby Pan kogoś innego na stanowisku szefa FIFA?
Czy poprze Pan go w sensie medialnym…
Czy Blatter dostanie Pokojową Nagrodę Nobla, bo mówi się, że tego bardzo chce?
Nowe wybory w FIFA zaplanowano na 26 lutego 2106 r. Ostatnio swój start potwierdził jordański książę Ali bin Al-Hussein, który w maju przegrał z Blatterem. Kandydowanie oficjalnie zgłosili też szef UEFA Francuz Michel Platini i działacz z Korei Płd. Chung Mong-joon. Wciąż nie ma oficjalnych decyzji prezydenta liberyjskiego związku piłkarskiego Musy Bility i słynnego Zico z Brazylii - przed laty piłkarza, później selekcjonera reprezentacji Japonii i Iraku.