Podniesienie rangi Pucharu Polski to od kilku lat jeden z celów PZPN. Mają temu służyć m.in. uroczyste ceremonie losowania drabinki turniejowej, zwiększenie puli nagród i przede wszystkim organizacja finału. W tym roku - po raz trzeci z rzędu - odbędzie się na największym stadionie w kraju.

Reklama

Jako PZPN zrobiliśmy wszystko, żeby kluby i kibice czuli się jak na finale Champions League. Fanom zapewniliśmy m.in. zorganizowanie swoich sektorów, oczywiście z poszanowaniem obowiązujących zasad. Jeśli chodzi o przyjęcie piłkarzy, treningi, konferencje, całą logistykę - wszystko jest tak zrobione, że przyjemnie popatrzeć. W szatniach każdy zawodnik będzie miał swoje zdjęcie oraz miejsce z własnym imieniem i nazwiskiem. Dzień przed finałem na treningach zespołów będą grane ich hymny klubowe - powiedział Zbigniew Boniek.

Skład tegorocznego finału jest identyczny jak rok temu. Wówczas Legia wygrała z Lechem 2:1. Kto będzie górą w poniedziałek?

Powiem w ten sposób - jestem prezesem PZPN i życzę powodzenia piłkarzom obu drużyn. Na koniec jednym powiesimy na szyjach medale za zdobycie pucharu, a drugim za uczestnictwo w finale. Mam nadzieję, że dopisze pogoda, a rywalizacja sportowa będzie na odpowiednim poziomie. To nie jest tylko finał pucharu kraju, to święto całej polskiej piłki. Kończy się edycja rozgrywek, w której wystartowało ponad tysiąc drużyn - przypomniał.

Starcia Legii z Lechem w ostatnich sezonach elektryzowały piłkarską Polskę. Warszawski zespół wygrał ekstraklasę w 2014 roku (przed Lechem) i jest bliski wywalczenia tytułu teraz, a Lech to ubiegłoroczny mistrz Polski (Legia była druga).

W ostatnich latach ich mecze cieszyły się największym zainteresowaniem, ale uważam, że wszystkim powinno zależeć, aby do tego doszły inne drużyny, np. Wisła Kraków, Lechia Gdańsk czy Śląsk Wrocław. Jeżeli chcemy zacząć wreszcie odgrywać jakąś rolę w piłce klubowej, to nie może być dominacji jednej czy dwóch drużyn, lecz grupa pięciu-sześciu. Bo tylko dzięki zdrowej rywalizacji można podnieść poziom - podkreślił 80-krotny reprezentant Polski.

Finał Legii z Lechem to również wyzwanie dla służb porządkowych, biorąc pod uwagę antagonizmy między kibicami obu klubów. W ubiegłym roku obyło się bez ekscesów. PZPN ma nadzieję, że tym razem będzie podobnie.

Nasze departamenty współpracują z kibicami, jesteśmy do ich dyspozycji. Psychologia tłumu nie jest łatwa, trudno ją zrozumieć. Wiem jednak, że ważną częścią piłkarskiego spektaklu są kibice. Od nich również zależy, jak to będzie wyglądać w poniedziałek. Mam do nich zaufanie i wierzę, że przyjdą się bawić na najlepszej piłkarskiej imprezie wewnętrznej w kraju. Bo nie ma takiego meczu w Polsce, który miałby większą rangę niż finał PP na Stadionie Narodowym. To impreza numer jeden - zaznaczył prezes.

Reklama

Tegoroczny finał poprowadzi międzynarodowy arbiter Szymon Marciniak z Płocka.

Postawiliśmy na teoretycznie najlepszych sędziów, jakich można wybrać w Polsce. Wzięliśmy tę szóstkę, która jedzie na mistrzostwa Europy. Zapytaliśmy kluby, ponieważ jeden z sędziów bocznych - Tomasz Listkiewicz - jest z Warszawy i mogliśmy jednego wymienić. Odpowiedziały, że absolutnie im to nie przeszkadza - podkreślił Boniek.

Nominacja dla Marciniaka jest docenieniem jego coraz mocniejszej pozycji w środowisku sędziowskim czy formą przygotowania do pracy podczas ME we Francji?

Złożyło się wszystko. Dzisiaj, nie obrażając żadnego polskiego arbitra, a mamy ich dobrych, naturalnym wyborem był Marciniak. Z całą swoją grupą, z którą jedzie na Euro 2016. Sędziował niedawno ćwierćfinał LM, półfinał LE. W Europie mają do niego zaufanie i dziwne byłoby, gdybyśmy my nie mieli - podkreślił Boniek.

Szef piłkarskiej centrali zwrócił uwagę, że to pierwszy finał na PGE Narodowym, który poprowadzi Marciniak

Dwa lata temu zawody sędziował Jarosław Przybył, rok temu Daniel Stefański. Za rok, jeżeli wciąż będę prezesem PZPN, a finał znów odbędzie się na Narodowym, nie poprowadzi go sędzia Marciniak, tylko ktoś inny. To absolutnie normalne - zapowiedział Boniek.

PZPN poinformował w czwartek, że z uwagi na wielkie zainteresowanie finałem podjęto decyzję o zwiększeniu puli biletów dla kibiców - poprzez zmianę rozmiarów stref buforowych na trybunach. W efekcie do otwartej sprzedaży trafiło dodatkowo około dwóch tysięcy wejściówek na miejsca w sektorach neutralnych.

W półfinałach obecnej edycji Pucharu Polski zespoły ekstraklasy wyeliminowały pierwszoligowców. Legia okazała się dwukrotnie lepsza od Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1), a Lech wygrał dwumecz z Zagłębiem Sosnowiec (1:0, 1:1).

Początek poniedziałkowego finału o godz. 16.