Mecz w Lizbonie był dramatyczny. Polacy po pierwszej połowie prowadzili 1:0, ale w drugiej części gry stracili dwa gole. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywaliśmy
1:2. I gdy wszyscy myśleli, że takim wynikiem zakończy się to spotkanie na strzał zza pola karnego zdecydował się Jacek Krzynówek. "To było fantastyczne uderzenie. Ale trzeba
powiedzieć, że przy tym golu błąd popełnił bramkarz rywali. Ricardo nie popisał się też przy pierwszej bramce dla naszego zespołu. To on zawalił oba gole" - ocenia
Tomaszewski.
Według słynnego byłego bramkarza naszej reprezentacji nie popisali się też nasi defensorzy. "To co zrobili nasi obrońcy w sytuacjach po których padły bramki dla Portugalczyków nie
można nazwać błędem. To były <wielbłądy>" - uważa pan Jan.
Jednak Tomaszewski chwali polskich piłkarzy za wynik w meczu z Portugalią i gratuluje im sukcesu. "Nie graliśmy wielkiego futbolu. Trzeba szczerze przyznać, że to rywale byli lepsi. Ale
to nie ma znaczenia. Ten mecz przypominał mi słynne spotkanie na stadionie Wembley w którym grałem. Tam też Anglicy mieli przewagę. Jednak co z tego? Najważniejszy jest wynik, a ten jest
korzystny dla nas" - mówi były bramkarz.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.