Dziennik Gazeta Prawana logo

Fińscy piłkarze zawodzą kibiców

5 listopada 2007, 23:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piłkarska reprezentacja Finlandii to przykład na to, że w futbolu nie wystarczą umiejętności poszczególnych zawodników. Niemi, Hyypia, Tainio, Kolkka, Litmanen, Forsell. Te nazwiska robią wrażenie. Ale fińscy piłkarze nie potrafią stworzyć zespołu. Ich największym sukcesem jest czwarte miejsce na igrzyskach olimpijskich... 95 lat temu.

Piłkarska reprezentacja Finlandii nie występowała jak dotąd ani w mistrzostwach świata, ani Europy. Do Euro 1980 zabrakło jednego punktu, do mistrzostw świata w Meksyku 1986 - dwóch. Dopiero od początku lat 90. fińska piłka ruszyła do przodu. Najlepsi piłkarze zaczęli wyjeżdżać do dobrych europejskich zespołów. Cały kraj oniemiał, gdy w 1998 roku mistrz HJK Helsinki rozprawił się z francuskim FC Metz i zdołał awansować do fazy grupowej piłkarskiej Ligi Mistrzów.

Działacze, widząc rozpędzoną koniunkturę, poszli wreszcie po rozum do głowy i zaczęli zatrudniać uznanych fachowców. Reprezentację kraju prowadzi od ponad roku Anglik Roy Hodgson. Mający na swoim koncie prowadzenie wielkiego Interu Mediolan. I są już pierwsze efekty.

Finowie to świetni piłkarze, ale druyna średnia. Jari Litmanen w barwach Ajaxu Amsterdam triumfował w Lidze Mistrzów. Trudno było swego czasu wyobrazić sobie obronę słynnego Liverpoolu bez Samiego Hyypii. Joonas Kolkka strzelał gole dla PSV Eindhoven, a Mikael Forssell występował w słynnej Chelsea. Do tego cenieni w Premiership bramkarze Niemi i Jaaskelainen. Aż dziw bierze, że taka konstelacja gwiazd nic razem nie osiągnęła.

Niestety, piłka nożna nie jest w Finlandii sportem numer jeden. Skandynawscy kibice bardziej interesują się sportami zimowymi: hokejem, skokami, kombinacją norweską, narciarstwem biegowym. Nawet lekkoatletyką. Wolą oglądać popisy Janne Ahonena, Saaku Koivu czy Hannu Maninena. A także rzuty oszczepnika Pitkamakiego. Dopiero później przychodzi czas na obserwowanie gry swoich futbolistów.

W eliminacjach do Euro 2008 fińscy piłkarze radzą sobie nad wyraz dobrze. W 10 spotkaniach podopieczni trenera Hodgsona zgromadzili aż 18 punktów i zajmują sensacyjne drugie miejsce grupie. Po cichu w fińskiej prasie zaczyna mówić się o ewentualnym historycznym awansie. Przed środowym meczem z Polską piłkarze są pewni siebie. "Zobaczycie Finlandię ofensywną, walczącą, spychającą rywala do obrony. Musimy ten mecz wygrać, jeżeli chcemy osiągnąć coś wielkiego" - zapowiada obrońca Hannu Tihinen.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj