Kłamstwo ma krótkie nogi. Trener hiszpańskiej drużyny Real Sociedad San Sebastian spóźnił się na konferencję prasową półtorej godziny. Dziennikarzom tłumaczył się, że mu zalało mieszkanie. Okazało się, że Chris Coleman po prostu do rana bawił się w nocnym klubie.
Były reprezentant Walii może mieć kłopoty. "Jeżeli rzeczywiście trener miał powódź w mieszkaniu, to trzeba mu współczuć. Ale jeśli było tak, jak twierdzą dziennikarze, to wyciągniemy konsekwencje. Głównie dlatego, że nikt nie lubi być oszukiwany, bo błądzić może każdy. Czekamy na wyjaśnienia trenera i w ciągu 10 dni podejmiemy decyzję w tej sprawie" - stwierdził dyrektor sportowy Realu, Salva Iriarte.
Zespół Realu Sociedad San Sebastian spadł w tym roku z Primera Division. Działacze chcą, żeby "txuri-urdin" jak najszybciej wrócili do elity. Ma w tym pomóc Chris Coleman. Ale na razie nie wychodzi im to najlepiej. Zajmują dopiero 13. miejsce w drugiej lidze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|