Jeżeli myślicie, że Cesc Fabregas to grzeczny chłopiec, to od razu wyprowadzamy Was z błędu. Piłkarz Arsenalu Londyn przyłapany został ostatnio w sklepie z erotyczną bielizną, gdzie kupował między innymi prześwitujące majteczki i jadalne staniczki. Ma chłopak fantazję, nie ma co!
Zaniepokojonych fanów Arsenalu uspokajamy. Hiszpan na szczęście nie kupuje tej, delikatnie mówiąc, odważnej bielizny dla siebie, ale dla swojej dziewczyny, która raz na jakiś czas odwiedza go w Londynie.
"Jestem normalnym facetem i przysięgam, że nie mam żadnych gwiazdorskich manier, które często zdarzają się u znanych piłkarzy" - powiedział pomocnik Kanonierów. "Kiedy Carla przyjeżdża z Hiszpanii, po prostu idziemy na zakupy do najnormalniejszych na świecie sklepów" - dodał 20-latek.
Co do tego, że z Fabregasa jest równy gość, nie mamy wątpliwości. Czy jednak o sex shopach można powiedzieć, że są "najnormalniejsze na świecie"? To już chyba kwestia dyskusyjna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|