Raphinha bezbłędny z jedenastu metrów
Sevilla nie przegrała pięciu ostatnich meczów ligowych. W niedzielę na Camp Nou dobra seria gości została przerwana. Gospodarze już w 9. minucie wyszli na prowadzenie. Technicznym strzałem z rzutu karnego wynik spotkania otworzył Raphinha.
Na kolejne gole kibice Barcelony nie musieli długo czekać. W 21. minucie Brazylijczyk ponownie ustawił piłkę na jedenastym metrze i zrobiło się 2:0. Autorem trzeciej bramki dla mistrzów Hiszpanii był Dani Olmo.
Raphinha po przerwie skompletował hat-tricka
Piłkarze Sevilli odpowiedzieli w doliczonym czasie gry do pierwszej części meczu. Na listę strzelców wpisał się Oso. Jednak tuż po przerwie Barcelona ponownie miała trzy gole przewagi. W 51. minucie hat-tricka skompletował Raphinha. Tym razem Brazylijczyk miał trochę szczęścia. Piłka po jego uderzeniu odbiła się od nóg jednego z piłkarzy rywali i wpadła do siatki kompletnie myląc Odysseasa Vlachodimosa.
Na 5:1 pół godziny przed końcem regulaminowego czasu gry podwyższył Joao Cancelo. Portugalczyk popisał się kapitalnym dryblingiem w polu karnym Sevilli i skutecznym wykończeniem akcji.
W doliczonym czasie gry drugiego gola dla przyjezdnych strzelił Djibril Sow.
Lewandowski trzy razy nie się pomylił
Lewandowski mecz rozpoczął w podstawowym składzie Barcelony. Na boisku przebywał do ostatniego gwizdka sędziego. W tym czasie miał trzy dobre okazje do zdobycia bramki.
Pod koniec pierwszej połowy kapitan reprezentacji Polski posłał głową piłkę obok słupka, a w 78. minucie jego uderzenie obronił golkiper Sevilli. Za trzecim razem w sytuacji też się nie udało. W 84. minucie po strzale 37-letniego napastnika futbolówka o centymetry minęła bramkę gości.
Barcelona nadal liderem
Po 28. kolejkach Barcelona nadal pozostaje liderem hiszpańskiej La Liga. Katalończycy nad drugim w tabeli Realem Madryt mają cztery punkty przewagi.
W kolejnej serii gier, która zostanie rozegrana za tydzień drużyna Lewandowskiego i Szczęsnego podejmować będzie na własnym stadionie Rayo Vallecano. Natomiast Real w derbach Madrytu zmierzy się na Santiago Bernabeu z Atletico.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
