Switolina pierwszego seta zakończyła dwoma asami
Świątek w czterech poprzednich edycjach tej imprezy dotarła co najmniej do półfinału, a dwie - w 2022 i 2024 roku - wygrała. Strata punktów będzie kosztować ją utratę pozycji wiceliderki światowego rankingu, którą zajmowała od 18 sierpnia ubiegłego roku. Szansę na osiągnięcie po raz pierwszy drugiego miejsca na liście WTA nie zmarnowała Jelena Rybakina z Kazachstanu, która w ostatnim ćwierćfinale pokonała Amerykankę Jessicę Pegulę 6:1, 7:6 (7-4).
Początek meczu drugiej i dziewiątej zawodniczki listy WTA był wyrównany, ale w pierwszych trzech gemach decydujące słowo należało do Ukrainki, która zyskała dwa przełamania, do czego przyczyniły się m.in. cztery podwójne błędy serwisowe Polki. W kolejnej rozgrywce to ona zdobyła pierwszego gema i odrobiła część strat.
Gra jednak nie stała na wysokim poziomie, była szarpana, mało było długich wymian, gdyż dość szybko przerywały je błędy jednej bądź drugiej tenisistki. Częściej myliła się Świątek, a świetny return dał Switolinie kolejne przełamanie i prowadzenie 4:1.
Pochodząca z Odessy, a mieszkająca na co dzień w Monako Ukrainka, choć też momentami brakowało jej regularności, pewnie „dowiozła” pierwszą partię, wygrywając z coraz bardziej zdenerwowaną Polką 6:2 po 39 minutach. Seta zakończyła dwoma asami, jakby chcąc podkreślić, kto w tym momencie kontrolował to spotkanie.
Głośne konsultacje Świątek z trenerem i psycholożką
W drugiej partii wynik był bardziej wyrównany, bo choć podopieczna trenera Wima Fissette’a nie wyzbyła się prostych błędów, to jednak częściej zdarzały się jej udane zagrania z głębi kortu. Wyraźnie nie była jednak zadowolona ze swojej postawy, stąd m.in. głośne konsultacje z belgijskim szkoleniowcem i psycholożką Darią Abramowicz.
Dały one efekt w postaci przełamania na 3:1, ale przy prowadzeniu 4:2 znowu przydarzył się Polce przestój, m.in. zepsuła prostą wydawałoby się akcję przy siatce i przeciwniczka odrobiła stratę breaka. Po chwili zrobiło się 4:4, ale wtedy swój moment złapała Świątek, nieco „pomogła” jej Ukrainka i zrobiło się 1:1 w setach.
Drugie zwycięstwo Switoliny nad Świątek
W decydującej odsłonie było najwięcej tenisa z górnej półki. Obie zawodniczki podniosły poziom, zaprezentowały dużo jakościowych zagrań, nie brakowało też długich wymian. Przełom nastąpił w dziewiątym gemie, kiedy chwila słabości Polki kosztowała ją stratę podania i... sporo nerwów, bo gdy zasiadła na krzesełku obok kortu ze złości cisnęła ręcznikiem o ziemię. W kolejnym, przy serwisie rywalki, nie podjęła praktycznie walki o uratowanie meczu i po raz pierwszy od 2021 roku odpadła z tej imprezy przed półfinałem.
Był to szósty pojedynek tych zawodniczek i drugie zwycięstwo Switoliny. Wcześniej wygrała tylko w ćwierćfinale Wimbledonu 2023, a była liderka rankingu światowego górą była na ziemnej nawierzchni w Rzymie w 2021 i ubiegłorocznym French Open w Paryżu, a na twardych kortach w 2024 roku w Dubaju i 12 miesięcy temu w turnieju w Miami, który będzie kolejnym przystankiem kobiecego touru.
Tenisistka ukraińska potwierdziła, że na początku sezonu jest w dobrej formie, m.in. wygrała zawody w Auckland, dotarła do półfinału wielkoszlemowego Australian Open, a następnie była w finale w Dubaju. W półfinale w Kalifornii zameldowała się po raz drugi w karierze; poprzednio w 2019 roku.