Kocyła nie miał sentymentów
Do przerwy kibice na stadionie w Płocku nie oglądali goli. Wynik spotkania tuż po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania otworzył Dawid Kocyła. W 50. minucie piłkarz Arki, który w przeszłości grał w barwach drużyny z Płocka z bliska wpakował piłkę do siatki swojej byłej drużyny.
Goście poszli za ciosem i dwanaście minut po zdobyciu pierwszej bramki podwyższyli na 2:0. Autorem drugiego gola był Vladislavs Gutkovskis. Łotysz znalazł się w sytuacji sam na sam z Rafałem Leszczyńskim. Napastnik Arki zachował zimną krew. Ograł golkipera Wisły i posłał piłkę do pustej bramki.
Sędzia nie podyktował karnego dla Wisły
Kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry w polu karnym gości miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Piłka po strzale jednego z wiślaków trafiła w rękę obrońcy zespołu z Gdyni. Sędzia Łukasz Kuźma z Białegostoku nie zdecydował się na podyktowanie "jedenastki" dla miejscowych.
Wynik meczu na 3:0 w 82. minucie ustalił Nazariy Rusyn. Ukrainiec chwilę wcześniej zmarnował dwie inne sytuacje, ale w tym przypadku znalazło zastosowanie powiedzenie "do trzech razy sztuka". Dla jego zespołu jest to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
