Dla Rakowa i Legii liczyło się tylko zwycięstwo
Raków przegrał ostatnie dwa ligowe pojedynki i do meczu z Legią przystępował będąc w strefie spadkowej. Przyjezdni, którzy podobnie jak drużyna spod Jasnej Góry na starcie sezonu byli uwikłani w walkę o awans do Ligi Konferencji również pogubili pogubili punkty i znaleźli się w środku tabeli. Dlatego oba kluby aspirujące do mistrzowskiego tytułu potrzebowały zwycięstwa jak tlenu.
Legia zdominowała Raków
Początek spotkania był bardzo wyrównany. Po upływie dwudziestu minut inicjatywę przejęła Legia. W 25. minucie Petar Stojanovic trafił w Słupek. Po chwili Steve Kapuadi uderzył głową minimalnie obok słupka. Obrońca gości pomylił się dosłownie o centymetry.
Legia nie zwalniała. Podopieczni Edwarda Iordănescu jeszcze bardziej podkręcili tempo. Szybko odbierali piłkę i nie dawali gospodarzom przenieść gry na swoją połowę.
W 41. minucie "Wojskowi" udokumentowali swoją przewagę. Tym razem Stojanovic idealnie przymierzył i piłka wpada tuż przy słupku bramki Kacpra Trelowskiego.
Kontrowersyjna decyzja sędziego Przybyła
Gdy wydawało się, że na przerwę Legia będzie schodzić z jedno bramkową zaliczka, to do akcji wkroczył Jarosław Przybył. Arbiter "popisał" się sekwencją błędnych decyzji. Najpierw podyktował rzut wolny z boku pola karnego Legii, choć Kapuadi nie faulował Frana Tudora.
Po stałym fragmencie gry w polu karnym gości zrobiło się zamieszanie. O piłkę zawieszoną w powietrzy walczyli Stojanovic i Zoran Arsenic. Legionista zanim wyskoczył w górę został lekko pchnięty w plecy przez Petera Baratha. Arsenic w walce futbolówkę użył łokcia faulując strzelca bramki dla stołecznego zespołu. Stojanovic został wytrącony z równowagi, a spadająca z góry piłka trafiła go w rękę.
Przybył obejrzał sytuację na monitorze, ale zamiast podyktować rzut wolny dla Legii, to podjął kontrowersyjną decyzję i podyktował "jedenastkę" dla Rakowa, którą na gola zamienił Ivi Lopez.
Raków powinien cieszyć się z remisu
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. To Legia utrzymywała się przy piłce i nadawała ton boiskowym wydarzeniom. Drużyna Marka Papszuna na własnej połowie czekała na przechwyt i okazję do kontry.
Piłkarze z Warszawy nie wypracowali sobie jednak klarownych okazji do zdobycia zwycięskiego gola. Natomiast miejscowi nie doczekali się na błąd rywali. W efekcie pod Jasną Górą doszło do podziału punktów. Patrząc na przebieg meczu z remisu bardziej zadowoleni powinni być gospodarze, bo gdyby nie "pomoc" sędziego Przybyła, to doznaliby trzeciej porażki z rzędu.
Legia traci sześć punktów do lidera
Po 9. kolejkach nowego sezonu Legia zajmuje siódme miejsce w tabeli. Do prowadzącej Cracovii Kraków traci sześć "oczek", ale ma o jeden rozegrany mecz mniej. Raków jest tuż nad strefą spadkową.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.