Dziennik.pl logo

Iga Świątek nie wie, czy w kolejnym meczu zagra w narodowych barwach. Podała powód

17 listopada 2025, 08:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek nie wie, czy w kolejnym meczu zagra w narodowych barwach. Podała powód
Iga Świątek nie wie, czy w kolejnym meczu zagra w narodowych barwach. Podała powód/PAP
Polskie tenisistki pokonały Rumunię w turnieju kwalifikacyjnym grupy B Billie Jean King Cup. Triumf biało-czerwonych przypieczętowała Iga Świątek, która pokonała Gabrielę Lee 6:2, 6:0. Na konferencji prasowej wiceliderka rankingu WTA podkreśliła, że występ w narodowej drużynie był dla niej bardzo ważny, ale w tej chwili nie wie, czy w kolejnym spotkaniu będzie mogła pomóc koleżankom z kadry.

Świątek po ponad dwa lata czekała na ten mecz

W piątek, w pierwszym swoim meczu, Świątek wygrała z Nowozelandką Elyse Tse tracąc tylko jednego gema. Pierwszy mecz to wiadomo, jeszcze byliśmy w trakcie turnieju, wiedzieliśmy, że mamy dalej robotę do wykonania, więc był to fajny początek. A dzisiaj, na pewno, jak już wiedziałam, że wygrałyśmy całą grupę po tym moim singlu, to bardzo się cieszyłam i fajnie, że cały zespół też był na ławkach, żeby celebrować razem – powiedziała Świątek podsumowując krótko swój występ w Arenie Gorzów.

Wiceliderka światowego rankingu wystąpiła przed polską publicznością po raz pierwszy od lipca 2023 r. Na meczach Polek z Nową Zelandią i Rumunią w mogącej pomieścić ponad 5 tys. widzów Arenie Gorzów był komplet publiczności.

Polki w niedzielę pokonały Rumunki 3:0. Linda Klimovicova wygrała z Eleną Ruxandrą Berteą 6:2, 6:1, Świątek z Lee 6:2, 6:0, a trzeci punkt zdobyły Katarzyna Kawa i Martyna Kubka, które w deblu pokonały Marę Gae i Monicę Niculescu 6:2, 6:3. W piątek, biało-czerwone wygrały z Nową Zelandią także 3:0; Kawa wygrała z Vivian Yang 6:4, 6:4, Świątek z Elyse Tse 6:0, 6:1, a trzeci punkt zdobyły deblistki Linda Klimovicova i Martyna Kubka.

Występ Świątek w kolejnym meczu kadry nie jest pewny

Polskie tenisistki czeka teraz w kwietniu 2026 r. decydująca faza eliminacji do finału Billie Jean King Cup. Iga Świątek zapytana czy w jej napiętym kalendarzu znajdzie czas, by ponownie pomóc drużynie narodowej powiedziała: Biorę to pod uwagę, ale zobaczymy, gdzie przede wszystkim ten mecz się odbędzie, bo to jest najważniejsza dla mnie kwestia.

Tenisistka z Raszyna oceniła, że atmosfera podczas pobytu z kadrą w Gorzowie była świetna. Zawsze wiem, że te wyjazdy reprezentacyjne będą intensywne i czasami tak trochę bardziej wymagające, żeby zachować swoje rutyny i koncentrację, ale zawsze jak przyjeżdżam, to po prostu jest dużo śmiechu. Dużo też takiej zabawy i rzeczy, których nie do końca mogę doświadczyć na tourze, więc myślę, że to zapamiętam na pewno bardzo dobrze. Właśnie te wszystkie interakcje z kibicami, które miałam – oceniła najlepsza polska tenisistka w historii.

Świątek nie myśli o statystykach z przeszłości

W 2024 roku Polki, z Igą Świątek w składzie, osiągnęły historyczny wynik w Billie Jean King Cup, docierając do półfinału, w którym minimalnie uległy późniejszym triumfatorkom Włoszkom.

Turniej w Gorzowie był dla raszynianki zwieńczeniem intensywnego sezonu. Rozegrała w nim 81 singlowych spotkań. Żadna tenisistka ze światowej czołówki nie wychodziła na kort częściej. Świątek wygrała Wimbledon oraz turnieje WTA 1000 w Cincinnati i WTA 500 w Seulu.

Zapytana, czy po zakończeniu znakomitego dla niej sezonu zamierza przeanalizować swoje statystyki powiedziała, że teraz, kiedy ma trochę czasu, zapewne usiądzie i przemyśli, ile osiągnęła. Ale w sumie jestem jeszcze młoda, mam energię, więc nie ma co myśleć cały czas o statystykach z przeszłości. Raczej chcę jeszcze kolejne lata dobrze pograć i mieć takie sezony. Myślę, że dopiero po zakończeniu kariery będę w stanie w pełni docenić to wszystko, co się wydarzyło – oceniła Świątek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz z PRL. Każdy, kto przeżył dzieciństwo w tamtej epoce trafi 25/30. Dla 90 proc. pozostałych to wynik nieosiągalny »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj