Dziennik Gazeta Prawana logo

Australian Open. Hurkacz wraca do domu. Przegrał z niżej notowanym rywalem

22 stycznia 2026, 08:06
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Australian Open. Hurkacz wraca do domu. Przegrał z niżej notowanym rywalem
Australian Open. Hurkacz wraca do domu. Przegrał z niżej notowanym rywalem/East News
Hubert Hurkacz zakończył swój udział w tegorocznym Australian Open. Polak w drugiej rundzie wielkoszlemowego turnieju w Melbourne przegrał z amerykańskim tenisistą Nathanem Quinnem 4:6, 6:7 (5-7), 1:6. Spotkanie trwało dwie godziny i 15 minut.

Hurkacz w 8. gemie zmarnował cztery break-pointy

Hurkacz, który po problemach zdrowotnych odbudowuje ranking i obecnie jest w nim 55., najlepszy wynik w Australian Open osiągnął w 2024 roku, kiedy zatrzymał się na ćwierćfinale. Z 80. na liście ATP i siedem lat młodszym Quinnem zmierzył się pierwszy raz.

W pierwszym secie inicjatywa początkowo należała do Hurkacza. W czwartym gemie miał dwa break pointy, ale ich nie wykorzystał. Będący pod presją Quinn zaliczył okres świetnej gry - zdobył 10 punktów z rzędu.

Nie tylko wyszedł więc z opresji, ale także przełamał Polaka i gładko wygrał jeszcze jednego gema; prowadził 4:2. Hurkacz miał szanse na odrobienie straty w ósmym gemie, ale w nim zmarnował cztery break-pointy. Kilka minut później Amerykanin zamknął pierwszą partię.

Hurkacz przy piłce setowej chybił o milimetry

W drugim secie potrzebny był tie-break, a Quinn znów błysnął w momencie, w którym potrzebował tego najbardziej. Od stanu 5-4 dla Hurkacza zdobył trzy punkty z rzędu i bardzo przybliżył się do zwycięstwa w meczu.

Hurkacz przy piłce setowej chybił o milimetry. Być może zirytowany jeszcze tą sytuacją, fatalnie zaczął trzecią partię. Z podaniem Quinna sobie nie radził, zdobywając w jego gemach serwisowych najwyżej pojedyncze punkty. Co gorsza podanie Polaka kompletnie przestało funkcjonować. W efekcie po kilkunastu minutach przegrywał 0:5. Później stać go było jeszcze tylko na honorowego gema.

Quinn w Melbourne pokazuje, że umie sobie radzić z zawodnikami mocno serwisującymi. W 1. rundzie pokonał również słynącego z dobrego podania, rozstawionego z numerem 23. Holendra Tallona Griekspoora 6:2, 6:3, 6:2.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraViktor Orban przyjedzie do Polski. Jarosław Kaczyński chętnie się z nim spotka »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj