Fręch nie wykorzystała swoich okazji

To było ich trzecie spotkanie i druga wygrana mającej polskie korzenie Paolini. Nie przyszła ona jednak Włoszce łatwo. Fręch może przede wszystkim żałować wielu niewykorzystanych break-pointów. Miała ich aż 14, a punkty zdobyła tylko przy trzech.

Reklama

Już w dwóch pierwszych gemach serwisowych Paolini, Fręch miała cztery okazje na przełamanie. Nie wykorzystała żadnej, podobnie jak w przypadku trzech kolejnych break-pointów w piątym gemie.

Włoszka natomiast nabierała rozpędu. Ona z serwisem Fręch radziła sobie dobrze i wygrywała 5:1. Co prawda w kolejnym gemie Polka wreszcie uzyskała przełamanie, ale w ósmym znów zawiodło ją podanie. Pierwsza partia padła łupem Paolini.

Deszcz zmusił Fręch i Paolini do zmiany kortu

Podczas pierwszego seta nad Melbourne przeszła pierwsza ulewa w trakcie tegorocznego Australian Open. Opady jeszcze wracały i na samym początku drugiej partii zdecydowano się przenieść spotkanie na John Cain Arena - drugi co do wielkości zadaszony kort, na którym zakończyły się już wszystkie środowe mecze.

Fręch po wznowieniu gry przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 1:0, ale potem cztery gemy z rzędu wygrała Paolini. Włoszka wypracowanej przewagi nie roztrwoniła. Po godzinie i 47 minutach cieszyła się z awansu. 28-letnia Łodzianka najlepszy wynik w Australian Open osiągnęła w 2024 roku, kiedy dotarła do 1/8 finału.