Nawet w Skandynawii są rasiści. Władze Norweskiego Związku Piłki Nożnej anulowały bilety - na mecz swojej reprezentacji z Turcją - szwedzkim obywatelom, bo mieli tureckie nazwiska. Gospodarze obawiają się zamieszek kibiców i zakwalifikowali to spotkanie jako mecz podwyższonego ryzyka.
"Oddzielamy kibiców od siebie, aby uniknąć konfliktów. Dla tureckich kibiców mamy oddzielny sektor." - powiedział rzecznik związku, Roger Solheim.
Na pytanie szwedzkich mediów, czy gdyby ci konkretni kibice posiadali szwedzkobrzmiące nazwiska to mogliby siedzieć w sektorze norweskim - Solheim odpowiedział: "Tak oczywiście lecz
pytanie to jest patetyczne. Dla nas to są Turcy".
Na sytuację zareagowała norweska rzecznik do spraw dyskryminacji, Elisabeth Lier Haugseth, która skrytykowała działanie piłkarskiej federacji. "Jeżeli dzieli się osoby tylko na podstawie ich etnicznego pochodzenia to jest to dyskryminacja" - powiedziała pani rzecznik.
Na sytuację zareagowała norweska rzecznik do spraw dyskryminacji, Elisabeth Lier Haugseth, która skrytykowała działanie piłkarskiej federacji. "Jeżeli dzieli się osoby tylko na podstawie ich etnicznego pochodzenia to jest to dyskryminacja" - powiedziała pani rzecznik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl