Rozgrywki są wstrzymane niemal na całym świecie, a ich organizatorzy oraz kluby ponoszą z tego powodu ogromne straty. Niektórzy piłkarze i trenerzy godzą się na obniżki w wynagrodzeniach lub tymczasowo zupełnie rezygnują z pobierania pensji, aby odciążyć budżety zespołów.
Pojawiały się już różne pomysły na nadrobienie zaległości, m.in. rozgrywanie meczów ligowych i w międzynarodowych pucharach także w lipcu i sierpniu. Wolny jest też czerwiec po tym, jak organizatorzy zdecydowali się przełożyć mistrzostwa Europy oraz Ameryki Południowej (Copa America) na przyszły rok.
Przedstawiciele niektórych klubów, zwłaszcza we Włoszech, uważają jednak, że sezon należy zakończyć już teraz.
- powiedział Baer-Hoffmann.
Jego zdaniem można znaleźć chwalebne, ale i godne potępienia reakcje władz piłkarskich na obecny kryzys.
- wspomniał. Zaznaczył również, że są kluby, które wykorzystują obecną sytuację jako pretekst do rozwiązywania kontraktów lub zmniejszania pensji.
Baer-Hoffmann zwrócił także uwagę, że choć na pochwałę zasługuje postawa zawodników Barcelony czy Juventusu, którzy dobrowolnie zrezygnowali z dużej części wynagrodzenia, nie należy stawiać innych piłkarzy pod presją, zwłaszcza w mniejszych klubach.
Choć Baer-Hoffmann liczy na dokończenie sezonu, skrytykował także drugą skrajność, którą wykazuje się teraz Białoruś. To jedyny kraj w Europie, w którym rozgrywki trwają mimo pandemii, a na trybunach zasiadają nawet kibice.
- ocenił.