Przyjmując ofertę Chelsea, Luiz Felipe Scolari znalazł się w samym oku cyklonu. O drużynie ze stolicy mówią wszyscy, właściwie przez całą dobę. Trener reprezentacji Portugalii już doczekał się w Anglii pseudonimu. Na Wyspach nazywają go "Big Phil". "Nie znoszę tej ksywki i nie pozwolę się tak nazywać. Ja jestem Felipe, nie żaden Phil" - grozi palcem Scolari.
Scolari nienawidzi tego pseudonimu i zrobi wszystko, by angielscy kibice i dziennikarze przestali go tak nazywać. Idzie przy tym na kompromis. Zapowiada, że jakoś da radę przyzwyczaić się do angielskiego stylu gry, jedzenia, czy deszczu. Ale do ksywy - nie ma mowy.
"Ale do jednego na pewno nigdy się nie przyzwyczaję - do nazywania mnie Big Phil" - mówi trener. "Nie pozwolę nikomu w Anglii na zmianę mojego imienia" - dodaje, a cytuje go onet.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|