Portugalczyk, który w poprzednim tygodniu zastąpił Jerzego Brzęczka, wziął w czwartek udział w wideokonferencji prasowej z dziennikarzami. W drodze do Polski spotkał się z kapitanem zespołu narodowego Robertem Lewandowskim, a wkrótce zamierza poznać całą kadrę.

Reklama

"Przygotowujemy spotkanie z zawodnikami, którzy byli zaangażowani w ostatnie mecze reprezentacji. To grupa 40-45 piłkarzy. Będę chciał się im przedstawić i pokazać nasze wytyczne. Dać jasny sygnał, że każdy się liczy, jest ważny i ma wkład w kadrę narodową. Bez względu na to, czy gra w pierwszym składzie, czy jest na ławce. Chodzi o to, aby była dobra energia i żeby wszyscy rozumieli grę. Planujemy przedstawić dwie, trzy koncepcje gry na każdy moment meczu, np. organizacji w defensywie. Pragnę, żeby zaangażowanie piłkarzy było widać w każdym miejscu boiska" - zapowiedział Sousa.

"Przede wszystkim chcę widzieć zespół odważny, ambitny, wiedzący, jak rozgrywać piłkę i zbliżać się do pola karnego rywali. Zespół, który daje z siebie wszystko i cieszy się z tej możliwości. Tak, aby kraj był dumny z takiej gry" - dodał.

Nie będzie wielu niespodzianek

Jak zaznaczył, jednym z istotnych elementów, którym poświęci czas podczas treningów, będą stałe fragmenty gry.

Selekcjoner zapowiedział, że przed marcowymi meczami eliminacji mistrzostw świata nie należy spodziewać się wielu zaskoczeń w kadrze.

"Jeśli chodzi o powołania, nie będzie za dużo niespodzianek. Obecnie jest np. ośmiu, dziesięciu piłkarzy z polskiej ligi, którym się przyglądamy, a także do trzech z reprezentacji młodzieżowej. Zobaczymy, jak ta sytuacja potoczy się w ciągu półtora miesiąca" - przyznał 50-letni trener.

Portugalczyk podkreślił, że prezes PZPN Zbigniew Boniek dał mu wolną rękę w wyborze współpracowników. W jego sztabie, zaprezentowanym już wcześniej, znaleźli się sami obcokrajowcy, ale w czwartek selekcjoner zapowiedział, że będzie współpracował też z dotychczasowym szefem banku informacji kadry - Hubertem Małowiejskim.

"Wiem, że on ma ogromną wiedzę. Zna już dobrze piłkarzy, w szczególności to, czego my jeszcze nie, czyli osobowość zawodników, ich zachowanie" - dodał Sousa.

Selekcjoner chciał zobaczyć pasję w oczach Lewandowskiego

Był trener m.in. FC Basel, Fiorentiny i Girondins Bordeaux odniósł się także do swojego wtorkowego spotkania w Niemczech z Lewandowskim.

"Chciałem zobaczyć w oczach kapitana pasję i zaangażowanie. Pokazał to mi i moim asystentom. To nie tylko najlepszy obecnie piłkarz na świecie, ale też lider, przywódca. Piłkarze, którzy ciężko pracują i zawsze dają z siebie wszystko, motywują w ten sposób innych, żeby też zawieszali sobie poprzeczkę coraz wyżej. To bardzo ważne. Chcemy mieć wielu liderów w kadrze, nie tylko Roberta, którzy będą mieć ten sam entuzjazm, pasję i wiarę w zwycięstwo" - zaznaczył.

Sousa przyznał, że podjął już decyzję dotyczącą obsady bramki w drużynie narodowej.

"Oczywiście dziś tego nie ogłoszę, bo muszę najpierw porozmawiać z zawodnikami" - dodał.

Reklama

Portugalczyk zapewnił, że ma już dużą wiedzę o kadrze biało-czerwonych. Nie zapomina również o młodszym pokoleniu, spotka się z trenerami drużyn młodzieżowych i juniorskich.

"Większość piłkarzy reprezentacji Polski gra w Niemczech, Anglii i Włoszech. Od dawna obserwuję mecze tych lig. Teraz zacząłem też przyglądać się polskiej lidze. Chcę porozmawiać jeszcze m.in. z trenerem reprezentacji młodzieżowej Maciejem Stolarczykiem, aby dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja w tej kategorii wiekowej" - zapowiedział Sousa.

Sousa życzy Brzęczkowi powodzenia

Został również zapytany, czy spotka się z poprzednim selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem.

"Nie przyjęło się, żeby trenerzy rozmawiali ze sobą o zespole. Raczej o poszczególnych zawodnikach, zwłaszcza szkoleniowcy klubowi, np. w perspektywie zakontraktowania jakiegoś piłkarza. Wówczas dzwoni się do innego trenera, żeby dowiedzieć się więcej o takim graczu, o jego zachowaniu. Jeżeli chodzi o Jerzego Brzęczka, życzę mu wszystkiego najlepszego. Taka jest nasza praca. Wiemy, że wszystko zależy od wyników. Mam nadzieję i jestem pewny, że pozostanie w tej wspaniałej piłkarskiej rodzinie. Życzę mu powodzenia w dalszej karierze" - odparł Portugalczyk.

Biało-czerwoni rozpoczną eliminacje mistrzostw świata od wyjazdowego meczu z Węgrami 25 marca. Trzy dni później podejmą w Warszawie Andorę, a 31 marca zagrają na wyjeździe z Anglią.

Portugalczyk przed nikim nie zamyka drzwi do kadry

Nowy selekcjoner zdaje sobie sprawę, że czasu zostało niewiele, ale - jak zapewnił - ufa w umiejętności piłkarzy.

"Wierzę, że już od pierwszego spotkania, bardzo ważnego w kwalifikacjach, zawodnicy będą w stanie zrozumieć dwie, trzy koncepcje każdego momentu gry. Po to, aby być pewnym siebie na boisku" - podkreślił.

Zapewnił, że przed nikim nie zamyka drzwi do kadry.

"Każdy może dostać powołanie do reprezentacji. Jeżeli ktoś nie znajdzie się na liście przed trzema najbliższymi meczami, to wcale nie oznacza, że nie zostanie powołany następnym razem. W szczególności w obecnych, bardzo trudnych czasach, każdy musi być gotowy na powołanie i grę na sto procent dla reprezentacji. Nikogo nie wykluczam" - nadmienił.

Portugalczyk konferencję rozpoczął od przypomnienia słów św. Jana Pawła II.

"Te słowa były dla mnie bardzo szczególne, ale są takie chyba też dla wszystkich w obecnych czasach: +Modlę się z wami, aby nigdy się nie poddawać, nigdy nie tracić nadziei i nie wątpić. Nie lękajcie się+. To tyczy całego świata, ale wiem, że Polska to kraj pełen wiary. Kraj, w którym rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu. Dlatego też starajmy się zbudować razem kadrę narodową właśnie z wiarą, nadzieją i przekonaniem, że zwyciężymy. Te słowa zaufania i wiary to pierwsze, co chcę wam przekazać. Stwórzmy ogromną, narodową rodzinę, która będzie wspierać reprezentację" - zaapelował Paulo Sousa.